Para spała bardzo długo. Jako pierwszy obudził się Paweł. Zszedł delikatnie z łóżka na cztery łapy i przeciągnął się tak jak zazwyczaj robią to zwierzęta. Gdy to wykonał, leniwie poruszał łapami, a następnie spojrzał na swoją partnerkę. Marta przez noc cały czas była przytulona do swojego chłopaka. W śnie przeszła kolejne etapy przemiany, a następnie wróciła do swej ludzkiej postaci. Paweł podszedł do łóżka, a następnie łapiąc pyskiem kołdrę, przykrył ją dokładnie, aby nie było jej zimno.
Przy takiej temperaturze na zewnątrz, w bunkrze było ok. 10 stopni Celsjusza. Oczywiście wilkołaki mniej odczuwały zimno, jednak i one miały jakieś granice. Sam Paweł nie zwracał specjalnie uwagi na nie. Był wypoczęty i pełen energii. Pierwszy raz w życiu świadomie zasnął w postaci wilkołaka i czuł się z tym bardzo dobrze. Czuł, że jest sobą. W tym momencie czuł w sobie spokój i harmonię, której jeszcze nigdy nie doświadczył. Bardzo nie chciał wracać do postaci człowieka, niestety musiał do niej za jakiś czas powrócić.
Postanowił, że dopóki jego dziewczyna nie obudzi się, nie będzie się zmieniał. Chciał jak najdłużej cieszyć się z tego co w tej chwili czuł.
W swej wilczej postaci skierował się do pomieszczenia na dole. Przedtem wytrząsnął ze spodni smartphone i wziął go w pysk. Zbiegł szybko po schodach. Jako wilkołak dobrze sobie z nimi radził i nie potknął się ani razu. Podbiegł do wielkiego ekranu, który znajdował się przed nim. Ostatnim razem jak tu był nie zdążył posprzątać i poukładać tego bałaganu. Znalazł na podłodze stację dokującą w której umieścił swoją Nokię. Szło mu to ślamazarnie. Jednak jak na postać nie posiadającą kciuków poszło mu całkiem dobrze. Następnie uruchomił cały sprzęt. Używając wcześniej przyniesionej klawiatury, ostrożnie wpisywał w Nokia Here adres leśniczówki swojego wujka. Mógł to wykonać na telefonie, gdyby nie jego pazury, które nie obsługiwały dotyku. Po chwili wiedział już jaką drogą pojedzie do Borów Tucholskich, znajdujących się na granicy dwóch województw: Pomorskiego i Kujawsko-Pomorskiego.
~*~
Przez następną godzinę przeglądał nagrania z monitoringu. Nie zauważył nic szczególnego. Widział jak kilkukrotnie do bunkra przyszli ich przyjaciele i próbowali dostać się do ich pokoju, jednak z marnym skutkiem. Nie zdziwiły go ich ciągłe próby, zdążył przyzwyczaić się do tego, że coś z nimi jest nie tak i dążą do bliżej nieokreślonego celu.
- Paweł! - Usłyszał za sobą głos Marty. Natychmiast obrócił łeb w kierunku dźwięku. Zobaczył przy schodach wpatrującą się w niego dziewczynę o zielonych oczach. Była ubrana w biało-zieloną piżamę na której ktoś umieścił kwiatki. Wyglądała w nich na prawdę przeuroczo. Paweł zaczął wyobrażać ją w jego świętym miejscu, niestety nie mógł długo tego robić, ponieważ za chwilę został obsypany wieloma pytaniami.
- Co tu robisz? Czemu jesteś przemieniony? Coś znalazłeś na nagraniach?
- Kochanie, pomału. Nie aż tyle pytań z rana, proszę. - Mówienie to nie szło zbyt dobrze przy posiadaniu pyska, zamiast ust.
- I co ja mam zrobić jak ja mam tyle pytań? - Marta zrobiła przy tym proszącą minę, ta samą jak Kot w butach. - Ale najpierw chciałam Ci podziękować za wczoraj. Gdyby nie Ty nie wiem co by się ze mną stało.
- Nie ma za co, po prostu miałaś ciężki dzień i pełno emocji, musiałem Ci pomóc. - Podszedł do Marty i położył się obok niej. - Zawsze jak będziesz w tarapatach, to ja Ci pomogę. Zawsze.
- Ja Tobie także Paweł. - Przykucnęła obok niego. - Wiedz jednak, że wczoraj potrzebowałam wsparcia i ochrony przed samą sobą i to wszystko mi zapewniłeś. - Zaczęła go głaskać po grzbiecie. - Dosyć tego dobrego, teraz powiedz co tu robisz?
- Wytyczyłem już optymalną trasę dzisiejszej podróży. Na monitoringu nic nie znalazłem, nadal próbowali dostać się do Naszego pokoju.
- A czemu jesteś zmieniony?
- Muszę to mówić?
- Musisz.
- To był jedyny sposób, aby bezpiecznie Ciebie przywrócić do stanu ludzkiego. Po przemianie zasnąłem z Tobą i po obudzeniu stwierdziłem, że w tym ciele jest mi o wiele lepiej, mam lepszy kontakt z rzeczywistością.
- Ja wiem o tym, jednak czy Ty wiesz, że jest to niebezpieczne i uzależniające?
- Wiem, ale to i tak mi nie przemawia do rozsądku. - Szturchnął ją lekko pyskiem w bok.
- Oj Paweł, Paweł. Ile razy ja bym chciała zamienić się w wilka na stałe i zerwać kontakt z ludźmi. Jednak nie chciałabym stracić to co odróżnia mnie od zwierząt. Nie chciałabym stracić człowieczeństwa, nie chciałabym stracić świadomości. Dlatego teraz wejdź na górę i zmień się.
- Muszę? - odparł z niechęcią.
- Musisz, a tak po za tym jakbyśmy pojechali tam gdzie chcesz jechać? Po pierwsze nie zmieściłbyś się do poloneza, po drugie nie umiałbyś w tym ciele kierować, po trzecie ja nie umiem prowadzić.
- No dobrze.
Paweł niezbyt ochoczo wykonał polecenie Marty i zmienił się w człowieka. Ubrał na siebie to co miał wczoraj, czyli granatowe jeansy, które miały dość obszarpane nogawki, zielonkawą bluzę, białe, służące do biegania buty i dość mocno ubrudzoną opaskę z napisem: "Nikt Cię nie oszuka, gdy jesteś dobrze poinformowany".
Następnie obydwoje zjedli śniadanie i zabrali jeszcze kilka bagaży ze sobą, aby uzupełnić te, które znajdowały się już w samochodzie. Wśród nich znalazło się kilka książek o wilkołakach i jedna o magii, która była wielkości typowej encyklopedii z lat 90-tych.
Para miała problem z wydostaniem się z bunkra, ponieważ ich właz pokryła niemal dwumetrowa warstwa śniegu, który został przywiany w większości przez wiatr. Wspólnie jednak razem dali radę, aby po chwili znaleźć się w samochodzie.
~*~
Przejechali już 40 kilometrów od momentu opuszczenia Otomina. Podróżowali drogą krajową nr 20 i znajdowali się już za miejscowością Żukowo. Sama droga nie należała do prostych, co utrudniało jazdę samochodem w obecnych warunkach. Droga była pokryta cienkim lodem lub błotek pośniegowym, więc jazda nawet z dozwoloną prędkością nie należała do najbezpieczniejszych, gdyż groziła ona niebezpiecznym poślizgiem. Na samej trasie poruszała się mała ilość samochodów.
Będąc 20 kilometrów przed Kościerzyną Pawła zaniepokoił jeden samochód podążający za nimi od czasu gdy wjechali na drogę krajową nr 7 w Kiełpinie. Zachowywał on od nich stałą odległość. Przed sobą cały czas utrzymywał dwa samochody oddzielające ich od Poloneza wujka Pawła. Gdy przed nimi pojawiło się trzecie auto lub zostawało jedno, to starali się aby sytuacja wracała do normy. Dzięki takiej dokładności, chłopak mógł ich doskonale wychwycić. Postanowił dalej obserwować sytuację i nie informować o niej Marcie.
Wjeżdżając do Kościerzyny Paweł miał już ułożony plan sprawdzenia swojej teorii dotyczącej tego konkretnego samochodu.
- Marto, może wjedziemy na stację paliw, aby coś kupić do jedzenia i rozgrzać się herbatą?
- A wiesz Paweł, że bardzo chętnie.
- No to wypatruj stacji paliw, wiem że powinno ich być kilka w pobliżu.
- Paweł, a Ty nie chciałeś być na miejscu jak najszybciej?
- Tak, chciałem jednak jak widzisz i tak już jesteśmy opóźnieni przez tą pogodę więc nie ma sensu śpieszyć się za wszelką cenę.
- Jeśli tak uważasz to nie ma sprawy. O patrz, tu możemy zjechać. - Wskazała Pawłowi skręt w stację benzynową, która posiadała mały bar.
- Dobrze, już skręcam. - Gdy Paweł zaczął wjeżdżał na teren stacji to obserwował dokładnie wszystko to co się działo na głównej drodze. Widział jak czarne BMW, które według niego ich śledziło, spokojnie mija zjazd i ze stałą prędkością kieruje się w stronę Kościerzyny.
Po zjedzeniu w miejscowym barze ciepłego i nawet dobrego obiadu, ruszyli dalej w drogę. Na trasie znów nie było zbyt wiele pojazdów, a stan nawierzchni znacznie się poprawił. Jazda przebiegała spokojnie. Nie widział także tego samochodu, który wcześniej, jak mu się zdawało ich śledził. Dla bezpieczeństwa postanowił jednak dalej jechać krajową 20 w kierunku Bytowa, zamiast skręcić w lokalną drogę.
W pewnym momencie zrozumiał, że dobrze postąpił, ponieważ w oddali zauważył znów ten sam samochód co wcześniej. Tym razem chciał się ich pozbyć na stałe, jednak nie wiedział w jaki sposób oraz w jaki sposób ich namierzają. W pewnym momencie na poboczu drogi pojawiły się wybrzuszenia zbudowane z lodu. Zanim jednak z nich skorzystał, najpierw chciał upewnić się jednej rzeczy.
- Marto, masz swój telefon przy sobie?
- Tak, mam. - Pokazała swoją Lumię.
- Ja się pytam o Twoją starą Nokię.
- A o tą. Też ją mam.
- Pokaż ją. - W tej chwili dziewczyna widząc wyraz twarzy swojego chłopaka, pokazała mu swoją zniszczoną Nokię.
- Cholera! Ona jest włączona!
- Paweł, o co chodzi. Czemu na mnie krzyczysz?
- Nie krzyczę, a z resztą. Trzymaj się mocno!
- Czemu?
- Masz się trzymać i już! Trzymasz się?
- Tak - Dziewczyna ze strachem w głosie odpowiedziała na pytanie chłopaka, a w między czasie trzymała się kurczowo fotela.
- No to zaczynamy! - W tej chwili Paweł wpadł Polonezem w kontrolowany poślizg. Kilka razy manewrował pomiędzy dwoma pasami ruchu, a następnie wjechał na pobocze, które było zapełnione wybrzuszeniami. Zahaczając o nie podwoziem samochodem, powstał spektakularny pokaz iskier wydobywający się spod pojazdu. Po kilkunastu metrach Polonez wytracił prędkość i zatrzymał się na poboczu.
- Żyjesz Marto?
- Tak. Co to było. - W tym momencie chciała podnieść głowę.
- Marto nie podnoś głowy!
- Czemu? Możesz mi powiedzieć co tu się dzieje do cholery?!
- Nie zadawaj pytań. Daj mi telefon.
- Co?
- Daj mi tą starą Nokię, już! - Gdy dziewczyna przekazała Pawłowi telefon, ten natychmiast wyjął z niej baterie. W tym czasie do samochodu podszedł inny kierowca, który znajdował się bezpośrednio za nimi.
- Wszystko w porządku, żyjecie?
- Tak, nic nam się nie stało. - Paweł w międzyczasie obserwował jak czarne BMW z przyciemnionymi szybami minęło ich niewzruszone.
- Mi nic nie jest. - odpowiedziała dziewczyna.
- Gratuluję refleksu i umiejętności, ja bym w życiu sobie nie poradził.
- A dziękuje. W chwilach zagrożenia każdy potrafi zrobić o wiele więcej, zwłaszcza że życie ukochanej osoby zależy od Nas.
- Paweł?
- No co? - uśmiech. - Co ja poradzę, że jesteś najukochańszą osobą na świecie, za którą oddałbym życie.
- Jakie to piękne. - Zachwycił się kierowca. - Mogę Wam jakoś pomóc?
- Nie, dziękujemy. Chociaż? Może Nam Pan pomóc sprawdzić stan podwozia?
- Chętnie pomogę, tylko nie wiem czy tu uda Nam się to zrobić?
- Proszę chwilę poczekać. - Paweł wziął do ręki telefon Nokię Lumie i sprawdził mapę okolicy w Nokia Here. - Kilometr dalej jest stacja benzynowa, mam nadzieję że tam dojedziemy. Zjadę tylko z tych lodowych kolein i sprawdzę na szybko czy nic nie odpada.
- To ja pójdę do samochodu i jak będzie wszystko okej to zacznij jechać, będę Was asekurował.
- Okej, dzięki. - Chłopak ponownie odpalił samochód i wjechał na bardziej równe podłoże przy wjeździe na drogę leśną. Podczas ruszania narobił trochę przenikliwego zgrzytu podwoziem o lodowe koleiny. Położył się na śniegu i spojrzał pod pojazd. Nic nie zauważył niepokojącego i uważał, że jest wszystko w porządku. Zanim się podniósł z podłoża, zauważył wiszącą migającą malutką diodę. Gdy za nią pociągnął, miał w ręku malutki nadajnik GPS. Gdy tylko wstał, wsiadł natychmiast do Poloneza i ostrożnie ruszył, jednocześnie patrząc czy kierowca za nim ruszył. Gdy się upewnił, że tak jest, zaczął jechać z prędkością 40 km/h. Miał szczęście, że w tej chwili nie było żadnego ruchu, w innym przypadku zwróciłby uwagę na siebie. Jednak to i tak nie byłoby problemem.
- Zobacz Marto co mam. - Podał jej nadajnik, który znalazł pod podwoziem.
- Czy to jest....?
- Tak, to jest nadajnik. To jest powód dla którego zrobiłem to co zrobiłem.
- Śledzą Nas. Ale kto?
- Nie wiem.
~*~
Cześć. Przepraszam Was, że maltretuję Was kolejną i nieostatnią częścią tego rozdziału.
Mama nadzieję, że uda mi się skończyć całkiem rozdział do moich urodzin (czyli mam czas do końca miesiąca :p), a do końca roku skończę pierwszą część.
Jak pisałem wcześniej, zmieniłem ciut bloga. Skracam treść rozdziałów do kilku zdań na głównej stronie, zrobiłem porządek w panelu bocznym oraz dodałem zakładkę Kontakt, gdzie są podane linki do GG, Facebook-a, Google Plus oraz e-mail. Jeśli chcecie się ze mną skontaktować to niem a z tym problemu. Będę odpowiadał z różną częstotliwością.
Jeśli ktoś chciałby nawiązać ze mną współpracę np. z reklamą swojego bloga to niech da znać. Ja chętnie przyjmę taką propozycję, najlepiej gdyby to była reklama za reklamę ;).
No i na koniec: w playliście jest teraz 40 utworów. Warto je posłuchać, właśnie przy nich najczęściej piszę to opowiadanie.
No to co, czekam na komentarze, wiadomości i uwagi :). Oczekujcie kolejnej części rozdziału, być może ostatniej, lecz jak wiadomo nie znacie dnia ani godziny :D.
Trzymajcie się, hej :).
MG93.
Blog z końcem 2014 roku został przez autora zakończony. Opowiadanie to przedstawiało losy Marty i Pawła, którzy zostali wplątani w dwa światy: świat magii i świat kosmitów. Niestety w przyszłości Pawła dopadła przeszłość i dlatego cała linia czasowa została unicestwiona. Nowa linia czasu jest opisywana na trojmiejskie.blogspot.com Wszelkie prawa autorskie do poniższego opowiadania należą wyłącznie do autora MG93 Trójmiasto. Wykorzystanie tekstu bez zgody autora będzie uznane jako kradzież.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Niezły rozdział oby tak dalej.
OdpowiedzUsuńA dziękuję :). Choć przyznam, że z tym rozdziałem jest słabo. Nie mam kompletnie na niego pomysłu, co widać po ciągłym przeskakiwaniu akcji, opisane tylko małe fragmenty itd. Byle go skończyć i jedziemy dalej :p.
OdpowiedzUsuńHej :) Dziękuję serdecznie za komentarz na moim blogu i pomoc :)
OdpowiedzUsuńPrzyznam szczerze, że muszę nadrobić trochę rozdziałów bo jestem bardzo do tyłu i troszkę czasu mi z tym zejdzie więc przepraszam z góry że nie skomentuję tego rozdziału tak jak powinnam, ale nie jestem wgl w temacie o troszkę nie łapę paru rzeczy :)
Pozdrawiam :)
Nie martw się, wszystko rozumiem. Dobrze, że nie dodałem zbytnio dużo nowych rozdziałów ;).
UsuńCo do nie łapania paru rzeczy: nie martw się, ja też nie łapie kilku rzeczy przed kolokwium :D.
Trzymaj się ;)
MG93 :).