Paweł wychodząc z pomieszczenia sterowni, która była jednocześnie gabinetem Hurmusa szedł pomału, polegając na chwycie stróży, który go podpierał i pomagał utrzymać mu równowagę. Niestety nadal był osłabiony przez to porwanie i najchętniej zasnąłby. Szli teraz długim korytarzem, aby pomimo jeszcze widocznej słabej kondycji oprowadzić go po statku. W porównaniu do swoich pobratymców, to stworzenie wydawało się inne. W przeciwieństwie do innych, on sam zaczął rozmowę.
- Jestem Hermes.
- Słucham? - Zapytał zdziwiony chłopak.
- Czy u was na ziemi nie ma zwyczaju powitania i przedstawienia się.
- Oczywiście, że jest ale... Z resztą nie ważne. Jestem Paweł. - Odpowiedział zmieszany.
- Wiem co miałeś na myśli, oni po prostu mają zakaz rozmowy z porwanymi, zwłaszcza z tobą.
- Pewnie dlatego, że jestem nadgatunkiem?
- Dokładnie. Nie spodziewałem się, że będziesz taki otwarty. - Odpowiedział kosmita.
- Ja też się sobie dziwię, z resztą wiele rzeczy mnie dziwi. Orz kurde, możemy się zatrzymać?
- Co ci jest? - Spojrzał z niepokojem na chłopaka, który łapał się swojego ogona.
- To cholerstwo znów mnie boli, a nie wiem czemu. Z resztą coś dziwnego się stało.
- Podczas badań wywołaliśmy przypadkiem jakiś impuls w twoim ciele i wtedy twój ogon uaktywnił się do życia.
- To dlatego mogę go kontrolować i moje ciało się z nim zintegrowało.
- Co masz na myśli?
- Ogon od dzisiaj jest dodatkowym narzędziem służącym do wyrażania uczuć i samopoczucia, tak jak u zwierząt. Siedząc u Hurmusa myślałem, że już bardziej go schować nie będę mógł, takiego miałem stracha.
- Rozumiem. Hurmusa nie należy się bać.
- Jeśli jest się jego zaufanym podwładnym jak ty.
- A co, mówił?
- Tak.
- Cały Hurmus, miałem szczęście że zbliżyłem się do niego gdy jako jeden z pierwszych zostałem porwany. Teraz to nawet mogę opuszczać raz na jakiś czas statek.
- Takie ma do ciebie zaufanie?
- Ma i to duże. Teraz to ja np. zarządzam projektem tych badań.
- Nie chcesz uciec?
- Na początku, ale później gdy dowiedziałem się że na mojej planecie Koksorus w kwartale 41B wybuchła wojna, która zniszczyła całe życie na niej, to nie mam już do czego wracać.
- Rozumiem.
- Teraz to ten statek tak na prawdę jest moim miejscem do życia. Z resztą z tego co widzę to też masz szansę zbliżyć się do Hurmusa.
- Dlaczego?
- On po prostu ma słabość do nadgatunków, z resztą on sam też jest. Może teraz tego nie widać, ale w przypadku gdy ktoś go zezłości to potrafi stracić do tego stopnia panowanie, że przemienia się w okropną istotę. Dobrze ci radzę: trzymaj się mnie i jego blisko, to wszystko będzie w porządku, w przypadku wywinięcia przez ciebie jakiegoś numeru, zginiesz w męczarniach.
- A te badania nie będą męczarnią?
- Będą, ale ja dopilnuję aby były jak najmniejszą. Z resztą jak się okazało oprócz ciebie i tej dziewczyny jest jeszcze jeden nadczłowiek. Hurmus jeszcze o tym nie wie, ale za chwilę będzie wiedział.
- Poznam go?
- Tak, będziecie przez te kilka dób razem w laboratorium, później dołączycie do pozostałych i stamtąd będziecie brani do eksperymentów i od czasu do czasu będziecie uczestniczyć w walkach. Możemy już iść.
- Tak, póki co jest lepiej. Spróbuję sam teraz pójść. - Odpowiedział Paweł, wstając z podłogi na której obydwaj siedzieli rozmawiając.
Po jego ogonie widać, że jego obawy na razie znikły, a on sam wyluzował. Bez pomocy Hermesa chłopak obszedł cały statek, widząc jego zakamarki. Widział salę do walk oraz kosmiczną restaurację wokół niej. Był także w miejscu gdzie po przebudzeniu wszystkich będą trzymani zakładnicy. W między czasie rozmawiając z Hermesem dowiedział się, że władca tego statku ma wrażliwość do wolnej woli porwanych samców i od jakiegoś czasu selekcjonuje takich aby mieli wraz ze sobą swoje ukochane osoby. W takim przypadku samcowi tak jak Pawłowi dał wolny wybór czy to oni mają brać w tym procederze udział, czy one. W tej chwili na pokładzie było 50 dziewcząt i 50 chłopców. Oni wszyscy nie mogli przekraczać wieku 25 lat. Jak twierdził zaufany struża, dla Hurmusa była to już druga wyprawa na Ziemię po transport. Wtedy wybór też padł na Polskę, ponieważ miał tam dostęp do wszelkich danych i mógł spokojnie wybierać wśród zdekonspirowanych istot magicznych i odmieńców będących na terenie kraju.
Przechadzając się po statku dotarli do sali gdzie były trzymane dziewczyny. Przez szybę odgradzającą wielką halę od korytarza zobaczył swoją śpiącą ukochaną. W tej sytuacji struża musiał się od chłopaka odsunąć, aby nie zostać trafionym merdającym ogonem. Rzeczywiście odczytanie emocji Pawła było dziecinnie proste. Hermes po kilku minutach odciągając chłopaka od szyby oprowadził go po wszystkich laboratoriach, aż zaprowadził go do tego największego gdzie miał spędzać większą ilość czasu.
Jakie było jego zdziwienie gdy wchodząc do tego wielkiego, nieskazitelnie białego pomieszczenia obok innego stróża zobaczył trochę wystraszonego chłopaka, którym okazał się 20-letni Michał, kolega z organizacji.
- Michał, co ty tu robisz?
- Ja sam nie wiem, a ty?
- Ja już trochę wiem.
- Jezu, co ci zrobili Paweł? - Zapytał się chłopak, patrząc na ogon swojego kolegi.
- A to już było wcześniej, nie martw się.
- Jak wcześniej?
- Ty chyba nic nie wiesz? Z resztą nie wiedziałem, że należysz do tego świata.
- Jakiego świata?
- Wilkołaków, kotołaków, wiedźm innych przemieńców oraz odmieńców.
- Paweł, ja nic nie wiem. Ten wielkolud też próbował mi wmówić, że jestem tam kimś, a ja zaprzeczając już od niego oberwałem
- Może ja wyjaśnię - Rzekł Hermes. - Ty jeszcze się nie uaktywniłeś, według badań nastąpi to w ciągu najbliższej doby. Też będziesz wilkołakiem.
- Co ty bredzisz, Paweł powiedz że ja śnię?! - Domagał się krzykiem odpowiedzi od Pawła.
- Ja bym chciał aby to wszystko było tylko snem, lecz jest to prawda.
- Może ja was zostawię. - Powiedział Hermes i z drugim strużą opuścili labolatorium.
Gdy Ci zostali sami, Michał rozłożył się na hamaku, który był rozwieszony w części badawczej tego pomieszczenia. Paweł postanowił dać mu chwilę na przyswojenie sobie wszystkich informacji. Rozumiał go doskonale, przecież on także dużo rzeczy w ciągu pół roku musiał przyswoić. Dodatkowo niedawno dowiedział się o istnieniu trzeciego świata, którym obok świata ludzi oraz świata magii był świat kosmitów.
Chodząc po laboratorium, które było porównywalnie duże do pomieszczenia gdzie wszyscy mężczyźni byli zamknięci w pojemnikach, oglądał sobie różne urządzenia zgromadzone w tym miejscu. Nie licząc części badawczo-obserwacyjnej, która była od pozostałej części oddzielona potężnymi, żeliwnymi kratami oraz soczewkami emitującymi najprawdopodobniej laser tutaj znalazł się panel sterowania laboratorium, ogromny laser przymocowany na długim ramieniu wystającego z sufitu, oraz dwa szerokie pojemniki przymocowane do podłoża oraz dwa przymocowane na przeciw siebie do ścian. Pojemniki ścienne były identyczne do tych w których Paweł i Michał byli zamknięci.
A pro po Michała. Ten najwidoczniej już wszystko przyswoił i chciał porozmawiać ze swoim znajomym, ale stała się rzecz niezwykła. Na środku pomieszczenia rozbłysło się światło, a wokół niego powstał obłok dymu. Wokół rozległy się syreny alarmowe, a Paweł będąc blisko tego miejsca upadł na podłogę. Gdy wzrok uniósł w stronę miejsca dymu, jednocześnie przykrywając uszy lekko rękoma, zobaczył stojącego przed nim strażnika. Rozpoznał go pomimo, że ten był w tej chwili człowiekiem.
- To ty strażniku?
- Tak i nie. - Odpowiedział człowiek.
- Nie rozumiem?
- Jestem strażnikiem, ale nie takim jakiego mnie znasz. Pochodzę z przyszłości.
- Czemu tu jesteś? - Zapytał Paweł, przy okazji okazując strach.
- Nie lękaj się, nic ci nie zrobię. Jestem tu, aby cię ostrzec, że w dalekiej przyszłości coś źle poszło i pomimo ukazanej przez ciebie dobroci w ciągu tych kilkudziesięciu lat i tylu twoich uczynków które wielokrotnie uratowały Ziemię, a także Wszechświat, to po 50 latach stałeś się zły i teraz to ty zagrażasz życiu wszystkich istot na tym świecie.
- Ale jak mogłem się do tego dopuścić? - Zapytał chłopak, lekko nie dowierzając.
- To nie była twoja wina, tylko jednego zdarzenia w przeszłości, które to zmieniło. Nie ważne dlaczego tak się stało, ważne jest to że wybieram się do przeszłości aby jemu zapobiec. Niestety, cała czasoprzestrzeń zostanie zmieniona, a obecny wymiar czasowy zostanie zniszczony, aby zrobić nowemu.
- Czekaj, chcesz powiedzieć, że jak coś zmienisz w przeszłości to nadejdzie tu koniec Wszechświata?
- Tak.
- A czy ta rozmowa wystarczy, aby tego nie robić? Czy to wystarczy abym był dobry?
- Niestety nie.
- To może mnie zabij? - Powiedział z całą powagą Paweł. Michał chciał już do niego podejść, aby go ochronić ale strażnik odpowiedział.
- Nie. Zrobiłeś wiele dobrego i gdybym cię zabił to wszechświat z kilka razy by przestał istnieć.
- To po co ta rozmowa? Nie możesz zrobić tego już?
- Jest ona po to, abyś w nowej przestrzeni czasowej nawet w postaci snu ją miał, może coś pomoże. Teraz muszę kończyć, za trzy sekundy wpadnie tu Hermes. Trzymaj się Pawle.
- Ale... - Paweł nie zdążył w żaden sposób zareagować, ponieważ strażnik znikł, a w tym czasie wpadł z bronią laserową Hermes.
Widząc chłopaka leżącego na ziemi, a obok niego kucającego Michała zapytał
- Co tu się do cholery działo?
- Mieliśmy gościa z przyszłości.
- Z przyszłości? - Zdziwił się, jednocześnie patrząc na urządzenie podobne do zegarka i czytając z niego komunikaty. - Wierzę wam, chodźcie do sterowni.
Cała trójka co sił w nogach biegła lub lewitowała, aby jak najszybciej tam się znaleźć. Czekał już tam na nich Hurmus.
- Dziury czasowe. Pojawiały się tylko na tych planetach, których dotyczyły zmiany przeprowadzone w przeszłości. Jak widać ktoś zmienił coś co dotyczy całego Wszechświata. - Cała czwórka przez szybę w sterowni widziała wielką białą dziurę, która wsysała wszystko, przy okazji emitując niebieskie pioruny.
- Coś ty Paweł nabroiłeś w tej przyszłości? - Zapytał się Michał.
- Nie wiem, ale chciałbym aby to był zły sen.
- Trzy. Dwa. Jeden. Zero! - Wypowiedział te cztery cyfry Hurmus i zostali wchłonięci wraz z całym Wszechświatem do tej białej dziury...
- Jestem Hermes.
- Słucham? - Zapytał zdziwiony chłopak.
- Czy u was na ziemi nie ma zwyczaju powitania i przedstawienia się.
- Oczywiście, że jest ale... Z resztą nie ważne. Jestem Paweł. - Odpowiedział zmieszany.
- Wiem co miałeś na myśli, oni po prostu mają zakaz rozmowy z porwanymi, zwłaszcza z tobą.
- Pewnie dlatego, że jestem nadgatunkiem?
- Dokładnie. Nie spodziewałem się, że będziesz taki otwarty. - Odpowiedział kosmita.
- Ja też się sobie dziwię, z resztą wiele rzeczy mnie dziwi. Orz kurde, możemy się zatrzymać?
- Co ci jest? - Spojrzał z niepokojem na chłopaka, który łapał się swojego ogona.
- To cholerstwo znów mnie boli, a nie wiem czemu. Z resztą coś dziwnego się stało.
- Podczas badań wywołaliśmy przypadkiem jakiś impuls w twoim ciele i wtedy twój ogon uaktywnił się do życia.
- To dlatego mogę go kontrolować i moje ciało się z nim zintegrowało.
- Co masz na myśli?
- Ogon od dzisiaj jest dodatkowym narzędziem służącym do wyrażania uczuć i samopoczucia, tak jak u zwierząt. Siedząc u Hurmusa myślałem, że już bardziej go schować nie będę mógł, takiego miałem stracha.
- Rozumiem. Hurmusa nie należy się bać.
- Jeśli jest się jego zaufanym podwładnym jak ty.
- A co, mówił?
- Tak.
- Cały Hurmus, miałem szczęście że zbliżyłem się do niego gdy jako jeden z pierwszych zostałem porwany. Teraz to nawet mogę opuszczać raz na jakiś czas statek.
- Takie ma do ciebie zaufanie?
- Ma i to duże. Teraz to ja np. zarządzam projektem tych badań.
- Nie chcesz uciec?
- Na początku, ale później gdy dowiedziałem się że na mojej planecie Koksorus w kwartale 41B wybuchła wojna, która zniszczyła całe życie na niej, to nie mam już do czego wracać.
- Rozumiem.
- Teraz to ten statek tak na prawdę jest moim miejscem do życia. Z resztą z tego co widzę to też masz szansę zbliżyć się do Hurmusa.
- Dlaczego?
- On po prostu ma słabość do nadgatunków, z resztą on sam też jest. Może teraz tego nie widać, ale w przypadku gdy ktoś go zezłości to potrafi stracić do tego stopnia panowanie, że przemienia się w okropną istotę. Dobrze ci radzę: trzymaj się mnie i jego blisko, to wszystko będzie w porządku, w przypadku wywinięcia przez ciebie jakiegoś numeru, zginiesz w męczarniach.
- A te badania nie będą męczarnią?
- Będą, ale ja dopilnuję aby były jak najmniejszą. Z resztą jak się okazało oprócz ciebie i tej dziewczyny jest jeszcze jeden nadczłowiek. Hurmus jeszcze o tym nie wie, ale za chwilę będzie wiedział.
- Poznam go?
- Tak, będziecie przez te kilka dób razem w laboratorium, później dołączycie do pozostałych i stamtąd będziecie brani do eksperymentów i od czasu do czasu będziecie uczestniczyć w walkach. Możemy już iść.
- Tak, póki co jest lepiej. Spróbuję sam teraz pójść. - Odpowiedział Paweł, wstając z podłogi na której obydwaj siedzieli rozmawiając.
Po jego ogonie widać, że jego obawy na razie znikły, a on sam wyluzował. Bez pomocy Hermesa chłopak obszedł cały statek, widząc jego zakamarki. Widział salę do walk oraz kosmiczną restaurację wokół niej. Był także w miejscu gdzie po przebudzeniu wszystkich będą trzymani zakładnicy. W między czasie rozmawiając z Hermesem dowiedział się, że władca tego statku ma wrażliwość do wolnej woli porwanych samców i od jakiegoś czasu selekcjonuje takich aby mieli wraz ze sobą swoje ukochane osoby. W takim przypadku samcowi tak jak Pawłowi dał wolny wybór czy to oni mają brać w tym procederze udział, czy one. W tej chwili na pokładzie było 50 dziewcząt i 50 chłopców. Oni wszyscy nie mogli przekraczać wieku 25 lat. Jak twierdził zaufany struża, dla Hurmusa była to już druga wyprawa na Ziemię po transport. Wtedy wybór też padł na Polskę, ponieważ miał tam dostęp do wszelkich danych i mógł spokojnie wybierać wśród zdekonspirowanych istot magicznych i odmieńców będących na terenie kraju.
Przechadzając się po statku dotarli do sali gdzie były trzymane dziewczyny. Przez szybę odgradzającą wielką halę od korytarza zobaczył swoją śpiącą ukochaną. W tej sytuacji struża musiał się od chłopaka odsunąć, aby nie zostać trafionym merdającym ogonem. Rzeczywiście odczytanie emocji Pawła było dziecinnie proste. Hermes po kilku minutach odciągając chłopaka od szyby oprowadził go po wszystkich laboratoriach, aż zaprowadził go do tego największego gdzie miał spędzać większą ilość czasu.
Jakie było jego zdziwienie gdy wchodząc do tego wielkiego, nieskazitelnie białego pomieszczenia obok innego stróża zobaczył trochę wystraszonego chłopaka, którym okazał się 20-letni Michał, kolega z organizacji.
- Michał, co ty tu robisz?
- Ja sam nie wiem, a ty?
- Ja już trochę wiem.
- Jezu, co ci zrobili Paweł? - Zapytał się chłopak, patrząc na ogon swojego kolegi.
- A to już było wcześniej, nie martw się.
- Jak wcześniej?
- Ty chyba nic nie wiesz? Z resztą nie wiedziałem, że należysz do tego świata.
- Jakiego świata?
- Wilkołaków, kotołaków, wiedźm innych przemieńców oraz odmieńców.
- Paweł, ja nic nie wiem. Ten wielkolud też próbował mi wmówić, że jestem tam kimś, a ja zaprzeczając już od niego oberwałem
- Może ja wyjaśnię - Rzekł Hermes. - Ty jeszcze się nie uaktywniłeś, według badań nastąpi to w ciągu najbliższej doby. Też będziesz wilkołakiem.
- Co ty bredzisz, Paweł powiedz że ja śnię?! - Domagał się krzykiem odpowiedzi od Pawła.
- Ja bym chciał aby to wszystko było tylko snem, lecz jest to prawda.
- Może ja was zostawię. - Powiedział Hermes i z drugim strużą opuścili labolatorium.
Gdy Ci zostali sami, Michał rozłożył się na hamaku, który był rozwieszony w części badawczej tego pomieszczenia. Paweł postanowił dać mu chwilę na przyswojenie sobie wszystkich informacji. Rozumiał go doskonale, przecież on także dużo rzeczy w ciągu pół roku musiał przyswoić. Dodatkowo niedawno dowiedział się o istnieniu trzeciego świata, którym obok świata ludzi oraz świata magii był świat kosmitów.
Chodząc po laboratorium, które było porównywalnie duże do pomieszczenia gdzie wszyscy mężczyźni byli zamknięci w pojemnikach, oglądał sobie różne urządzenia zgromadzone w tym miejscu. Nie licząc części badawczo-obserwacyjnej, która była od pozostałej części oddzielona potężnymi, żeliwnymi kratami oraz soczewkami emitującymi najprawdopodobniej laser tutaj znalazł się panel sterowania laboratorium, ogromny laser przymocowany na długim ramieniu wystającego z sufitu, oraz dwa szerokie pojemniki przymocowane do podłoża oraz dwa przymocowane na przeciw siebie do ścian. Pojemniki ścienne były identyczne do tych w których Paweł i Michał byli zamknięci.
A pro po Michała. Ten najwidoczniej już wszystko przyswoił i chciał porozmawiać ze swoim znajomym, ale stała się rzecz niezwykła. Na środku pomieszczenia rozbłysło się światło, a wokół niego powstał obłok dymu. Wokół rozległy się syreny alarmowe, a Paweł będąc blisko tego miejsca upadł na podłogę. Gdy wzrok uniósł w stronę miejsca dymu, jednocześnie przykrywając uszy lekko rękoma, zobaczył stojącego przed nim strażnika. Rozpoznał go pomimo, że ten był w tej chwili człowiekiem.
- To ty strażniku?
- Tak i nie. - Odpowiedział człowiek.
- Nie rozumiem?
- Jestem strażnikiem, ale nie takim jakiego mnie znasz. Pochodzę z przyszłości.
- Czemu tu jesteś? - Zapytał Paweł, przy okazji okazując strach.
- Nie lękaj się, nic ci nie zrobię. Jestem tu, aby cię ostrzec, że w dalekiej przyszłości coś źle poszło i pomimo ukazanej przez ciebie dobroci w ciągu tych kilkudziesięciu lat i tylu twoich uczynków które wielokrotnie uratowały Ziemię, a także Wszechświat, to po 50 latach stałeś się zły i teraz to ty zagrażasz życiu wszystkich istot na tym świecie.
- Ale jak mogłem się do tego dopuścić? - Zapytał chłopak, lekko nie dowierzając.
- To nie była twoja wina, tylko jednego zdarzenia w przeszłości, które to zmieniło. Nie ważne dlaczego tak się stało, ważne jest to że wybieram się do przeszłości aby jemu zapobiec. Niestety, cała czasoprzestrzeń zostanie zmieniona, a obecny wymiar czasowy zostanie zniszczony, aby zrobić nowemu.
- Czekaj, chcesz powiedzieć, że jak coś zmienisz w przeszłości to nadejdzie tu koniec Wszechświata?
- Tak.
- A czy ta rozmowa wystarczy, aby tego nie robić? Czy to wystarczy abym był dobry?
- Niestety nie.
- To może mnie zabij? - Powiedział z całą powagą Paweł. Michał chciał już do niego podejść, aby go ochronić ale strażnik odpowiedział.
- Nie. Zrobiłeś wiele dobrego i gdybym cię zabił to wszechświat z kilka razy by przestał istnieć.
- To po co ta rozmowa? Nie możesz zrobić tego już?
- Jest ona po to, abyś w nowej przestrzeni czasowej nawet w postaci snu ją miał, może coś pomoże. Teraz muszę kończyć, za trzy sekundy wpadnie tu Hermes. Trzymaj się Pawle.
- Ale... - Paweł nie zdążył w żaden sposób zareagować, ponieważ strażnik znikł, a w tym czasie wpadł z bronią laserową Hermes.
Widząc chłopaka leżącego na ziemi, a obok niego kucającego Michała zapytał
- Co tu się do cholery działo?
- Mieliśmy gościa z przyszłości.
- Z przyszłości? - Zdziwił się, jednocześnie patrząc na urządzenie podobne do zegarka i czytając z niego komunikaty. - Wierzę wam, chodźcie do sterowni.
Cała trójka co sił w nogach biegła lub lewitowała, aby jak najszybciej tam się znaleźć. Czekał już tam na nich Hurmus.
- Dziury czasowe. Pojawiały się tylko na tych planetach, których dotyczyły zmiany przeprowadzone w przeszłości. Jak widać ktoś zmienił coś co dotyczy całego Wszechświata. - Cała czwórka przez szybę w sterowni widziała wielką białą dziurę, która wsysała wszystko, przy okazji emitując niebieskie pioruny.
- Coś ty Paweł nabroiłeś w tej przyszłości? - Zapytał się Michał.
- Nie wiem, ale chciałbym aby to był zły sen.
- Trzy. Dwa. Jeden. Zero! - Wypowiedział te cztery cyfry Hurmus i zostali wchłonięci wraz z całym Wszechświatem do tej białej dziury...
Koniec części drugiej i ostatniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz