Mijały sekundy, godziny i dni. Z każdą chwilą nieuchronnie zbliżał się dzień ich ludzkiej zagłady. Od tego momentu nie będzie nic takie jak przedtem. Mimo możliwości przemiany w człowieka, nie będą już nimi. Będą gatunkowcami. Skąd to wiem?
Dobromiła odwiedziła osobiście naszych bohaterów 26 grudnia. Tłumaczyła im dokładnie kim będą, a raczej czym. Gatunkowców według pism, nie ma w tej chwili na Ziemi i to oni będą pierwszymi, więc bez większych wskazówek nie może za dużo im wyjaśnić. Próbuje jednak uzyskać więcej informacji, co nie jest proste nawet dla Niej. Obiecała im naukę magii, gdyż może to się im przydać, ale to dopiero po przemianie, gdyż na tą chwilę potrzebują tylko dwa, o czym opowiem za chwilę. Zapewniła ich, że będzie podczas przemiany i im pomoże, gdy zdarzy się coś co nie powinno się stać. Bezpieczeństwa nigdy za wiele.Jak kiedyś już wspomniała, wszystko może wyglądać inaczej, niż u rdzennych wilkołaków. Zapewniała ich znów, że wszystko będzie dobrze, a to co stanie się potem, nie powinno budzić u nich żadnego lęku. Ostatnio przeglądając średniowieczne pisma, odczytała zaszyfrowaną informację. Według niej po postaci wilkołaka pojawi się kolejna, w odstępie kilku dni od ostatniej. Będzie to podobnie zmodyfikowany gatunek ich ulubionego zwierzęcia, podobnie jak to jest z wilkiem. Jak wszystkim wiadomo wilkołak jest to gatunek wilka zmieszanego z człowiekiem.
W wypadku drugiej postaci jest problem, gdyż nie wiadomo cóż to za gatunek będzie. Marta z Pawłem nie potrafią określić swoich ulubionych zwierzaków, zwłaszcza Marta. Nigdy specjalnie się tym nie interesowali, zwłaszcza gdy mieli inne problemy na głowie. Chłopak był trochę bardziej rozgarnięty od swojej partnerki, lecz wahał się między dwoma propozycjami: kotem, a psem.
Na koniec dość krótkiego spotkania objaśniła im dwa czary o których wspomniałem wcześniej. Był to czar wzrostu oraz mądrości. Pierwszy z nich przyda im się w przyszłości na przykład podczas walki. Aby go wykonać musieli wypowiedzieć formułkę: aku hight rosa. Drugi z nich, ten od mądrości jest bardzo przydatny podczas przemian w gatunki zwierząt, po których nie można się spodziewać, że są dość inteligentne, co wywołuje wielkie problemy z opanowaniem danych postaci. Gdy taka utrata kontroli nastąpi, to tak naprawdę i oni tracą kontrolę. Wtedy liczy się tylko instynkt, który jak przekonała się wielokrotnie Dobromiła jest nieprzewidywalny. Problemy na które działa ten czar sprawiają, że jego opanowanie nie jest takie proste, niż w przypadku pierwszego. Aby posiąść zdolność umiejętności wykorzystania go, potrzebna jest silna praca umysłu. Nastąpi to tylko w wypadku, gdy z całej siły ulegną skupieniu. Następnie w swoich umysłach musi następować wielokrotne powtarzanie słowa rose. Na końcu nakazane jest wypowiedzenia sekwencji „Is monia, mes gonna sky delenos epidomis”, a następnie wyobrazić sytuację jak ulega zniszczeniu ich własna wirtualna blokada umysłu. Jest ona najczęściej pod postacią ich własnego lęku. Gdy raz go pokonają, nie muszą już tego robić ponownie, wtedy wystarczy tylko sama sekwencja. Cała trudność polega, że muszą to przejść jak najszybciej, najlepiej przed przemianą, gdyż wszystko może się zdarzyć.
W oby dwóch przypadkach muszą poradzić sobie sami, staruszka nie może im pomóc. Nie chodzi oto, że nie potrafi, lecz o zakaz pomagania w nauce czarów, nałożony na nią w postaci klątwy łowców, gdyż niektórzy umieli posługiwać się czarną magią, której ona nie zna.
Przed wyjściem Dobromiła życzyła im dobrego i szczęśliwego ostatniego dnia świąt, co w ich wypadku nie było żadnym problemem.
~~~~
Od chwili ostatniego spotkania ze staruszką, podjęli się walki z dwoma czarami, które objaśniło. Z pierwszym z nich nie było zbyt dużych problemów, gdyż po kilku godzinach nastąpiło jego opanowanie, co sprawiło, że byli oni w bardzo dobrych nastrojach. Jedyna rzecz, która zakłócała ich radość był ich wzrost który uległ diametrycznie zwiększeniu. Skutkiem ubocznym tego stanu były bolesne siniaki, które powstawały przez ciągłe uderzania praktycznie każdym kawałkiem ciała o fragmenty bunkru. Najgorsze w tym wszystkim było utykanie w futrynach pomieszczeń.
Gdy zajęli się kolejnym czarem, ich do tej pory uśmiechnięte twarze były zasmucone. Co prawda, Dobromiła ostrzegała, że z nim będą pewne problemy i opanowanie go zajmie trochę więcej czasu, lecz nie spodziewali się aż takich trudności. Nie został on opanowany tego samego dnia oraz kolejnego co pod koniec dnia przysparzało coraz większy niepokój w nich.
- Paweł, a jeśli nie uda się nam? - z żalem w głosie wypowiadała te słowa dziewczyna.
- Kochanie nie martw się, uda się nam, obiecuję – niestety Paweł nie był tego pewny.
- Możemy nie zdążyć, jutro pełnia.
- Ja to wiem. - objął ją przez ramię i tak trwali w tym uścisku do czasu, aż nie położyli się spać.
~~~~~~
Nastąpił najważniejszy dzień w życiu. Właśnie dzisiaj godziny dzieliły tą zakochaną parę od zmiany życia o 360 stopni. Wstali w ponurych nastrojach. Zjedli trochę kanapek, a następnie zajęli się czarem numer dwa. Irytował ich bardzo, przez co byli zdołowani, a taki stan nie ułatwiał im zadania.
Co raz bardziej ulegała zbliżeniu pełnia do której pozostało już tylko 13 godzin. Mimo, że obydwoje mieli dość stalowe nerwy w porównaniu do pozostałych ludzi, to i tak ta sytuacja powodowało u pary niepokój. Oby dwoje zgodnie twierdzili, iż powinni w tej chwili to umieć, w innym przypadku stanie się coś złego, coś nad czym nie zapanują. Konsekwencje takiego stanu mogą być niewyobrażalne.
W tej chwili mają po dwa metry wzrostu, ich uszy znajdują się na czubkach głów, są dość szpiczaste. U Marty na czarnych uszach znajdują się dwie białe kropki, takie jak miała kilka miesięcy temu. Paweł natomiast posiadał białe uszy, a czarne kropki. Z zakończenia pleców wychodziły im długie półmetrowe ogony, które niczym nie przypominały wilkołackie odpowiedniki, gdyż Marta miała co najmniej o połowę krótszy. Dosyć, że były o wiele dłuższe, to na dodatek cienkie, jak by od jakiegoś kota. Dziewczyna była tym trochę zdegustowana, pamiętając swój dawny ogon. Oby dwoje narzekali na ostry ból towarzyszący przy jego wyrastaniu. Zanim on wyrósł, nie mogli spać ponad 5 godzin, przez co byli trochę zmęczeni.
~~~~
12 godzin do pełni.
- Kochanie, dajmy spokój co będzie, to będzie. - zwrócił się Paweł do Martwy widząc jej stres. Wiedział, że jest ona tak samo zdenerwowana, jak on – I tak już nic nie zrobimy, gdy jesteśmy pod naciskiem stresu.
- Może masz rację, wiesz co by mnie rozluźniło?
- Słucham.
- Posprzątanie składzika.
- Wiesz co, masz rację. To nam zapełni pozostałe godziny do przemiany, bo jak ostatnio byłem w nim, nie wyglądał najlepiej.
- Dlatego trzeba go posprzątać.
- Już? – chłopak był zdziwiony taką szybką reakcją na propozycję sprzątania, zwłaszcza, że nie chciało mu się.
- Chodź i nie gadaj – śmiała się z niego i ciągnęła go w stronę składzika, mimo jego sprzeciwu.
Po chwili dotarli na miejsce. Stali pod mocno zniszczonymi drewnianymi drzwiami koloru białego. Drzwi te wyróżniały się od innych, gdyż pozostałe były wykonane z grubej warstwy lśniącej nierdzewki. Marta otworzyła je i kila rzeczy zleciało wprost na nią. Paweł nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
- Z czego się tak śmiejesz? - była trochę zirytowana zachowaniem swojego chłopaka.
- A jak tu nie wyrażać swoich emocji, jeśli macie tutaj tyle rzeczy, że niektóre wypadają. - dopiero teraz powstrzymywał się od śmiechu.
- Tu jest tylko kilka naszych rzeczy.
- No rzeczywiście, tylko kilka rzeczy. - specjalnie podkreślił ostatnie słowa.
- Reszta nie jest nasza. Składzik był zawalony gratami, gdy razem z przyjaciółką odnalazłyśmy bunkier i postanowiłyśmy go użytkować.
- No okej, okej. Weźmy się za sprzątanie.
Sprzątanie tego pomieszczenia było żmudne, lecz uspokajające. Związku z bardzo dużą ilością gratów, w większości niepotrzebnych postanowili przenieść rzeczy Marty i jej przyjaciółki do kuchni, a resztę wyjąć nie zwracając na nie uwagi.
~~~~~
10 godzin do pełni.
Gdy to wykonali, im oczom ukazał się ogrom pomieszczenia. Było ono wielkości 50 na 29 metrów, a wysokie na 2 metry. Jego ściany były bielone wapnem. Na końcu pomieszczenia Paweł przez przypadek odkrył ukryte przejście za którym były schody prowadzące w dół. Zaczął po nich pomału schodzić uważając na kroki. Gdy doszedł do końca zawołał Martę, która dla zachowania bezpieczeństwa została na górze. To co zobaczyli, zaskoczyło ich. Oto przed oczami mieli sprzęt komputerowy, którego nie ma na Ziemi. Hologramy, wyświetlacze grubości kartki papieru, dziwne serwery oraz wiele urządzeń, których nie znali.
- O kurde, czuję się jak bym był w przyszłości. Mimo, że nie znam wielu urządzeń, czuję się niesamowicie swobodnie. - w rzeczywistości tak było. Chłopak czuł jak coś go tutaj przyciąga, jakby miał połączenie z tym wszystkim co go otacza. To uczucie miał już wcześniej, podczas ziemskimi sprzętami, lecz tutaj było ono więcej niż wyraźne.
- Paweł, wszystko w porządku.
- Co? - wyrwał się z transu. -Tak, tak.
- To dobrze. Patrz jakieś pisma – Marta złapała jedno z nich i zaczęła czytać - „Witajcie gatunkowcy. Jesteście pierwszymi na Ziemi, lecz trzecimi we Wszechświecie. Oto co widzicie tutaj przed sobą to sprzęt potrzebny Wam do waszej działalności. Na tą chwilę nie mogę zdradzić jakie będą wasze zadania. Na stoliku obok znajduje się urządzenie. Gdy tylko je wspólnie dotkniecie, ukaże się dalsza część listu...”
- Na tych jest to samo – Paweł zdążył przejrzeć pozostałe papiery. - Może wydać się to głupie, ale postąpmy tak jak nam ten ktoś karze.
- Okej, tylko się trochę boję.
- Nie bój się. - w tym momencie złapali się za ręce i dotknęli urządzenia. Po chwili zostali porażeni czymś podobnym do prądu. Ich powieki samoczynnie opadły, a przez ich umysły przeleciały wspomnienia. Mogli wzajemnie je zobaczyć. Porównując je zauważyli, że się kilka razy widzieli wcześniej: nad jeziorem, w skm, na Długiej.
Po chwili wrócili do świadomości, a na kartce pojawiły się słowa: „Sprawdźcie czy umiecie drugi czar i nie mówcie o tym co tu jest i zaszło Dobromile, ani BlackIT.”
Niewiele się zastanawiając, wykonali polecenia do drugiego czaru. Ku ich zdziwieniu wszystko wszystko poszło zgodnie z planem, prawie wszystko. Musieli bardzo szybko zrezygnować z korzystania z „odblokowanego umysłu”, gdyż inteligencja, którą posiedli w umyśle jeszcze człowieczym, powaliła ich na kolana.
- Co to było – Paweł jeszcze nie ochłonął.
- Nie wiem, ale już nie chcę tego robić w postaci człowieka.
- Ja też nie. Wiem jedno, jeszcze wiele rzeczy nie rozumiemy dotyczących Nas bezpośrednio.
- Ja już się boję, co będzie gdy będziemy już to wiedzieć.
- Nie martw się, za jakiś czas będziemy śmiać się z siebie. Zobaczysz. - Paweł pogłaskał ją po plecach pokrytych grubą warstwą sierści, co oznaczało że jest późno. - Marto to jest 22:00 – spojrzał na zegarek jednego z urządzeń. Wybiegli szybko na „górę” i pomknęli w głąb lasu na polanę oddaloną od bunkra około 10 km...
~~~~
Dotarli na miejsce. Polana była ogromna i znajdowała się wśród 2 metrowych drzew iglastych. Najbliższe zabudowania znajdowały się daleko stąd. Było za 15 minut dwunasta. Księżyc w swojej całej okazałości znajdował się za drzewami. Nasi bohaterowie czuli już jego obecność. Ich 2 metrowe ciała pokrywała sierść, uszy i nosy mieli już wilcze, ich pazury gotowe do rozszarpania w każdej chwili kogokolwiek. Ręce i nogi były pokryte już typowo zwierzęcą skórą. Ogony stały się puszyste, lecz nadal długie. Zielone ślepia świeciły w blasku gwiazd. Teraz czekali już tylko na przemianę. Jedynie czym się martwili to brak Dobromiły. Została im jeszcze chwila do pełni, więc wzajemnie zaczęli się pocieszać:
-Marto, nie martw się, pewnie siedzi gdzieś w krzakach razem z BlackIT i będzie w pogotowiu.
- Może, a skąd wiesz, że czarnoskóry też Nas odwiedzi?
- Jestem tego pewien. Może jestem dziwny, lecz boję się trochę, a ty?
- Ja też. Nie martwmy się tym, na pewno Nam dobrze pójdzie. - w tym momencie złapali się za ręce i przytulili się mocno do swych odmiennych już ciał. Trwali tak do pewnej chwili, gdy obydwoje poczuli, że to już czas. Nagle odsunęli się od siebie, gdyż księżyc w pełni był już nad ich głowami.
Ich ciała ulegały przemianie. Ich wzrost, a raczej długość przekroczyła dwa i pół metra. Usta uległy wydłużeniu zamieniając się w pysk z wielkimi zębiskami. Co chwilę było słychać łamanie kości co powodowało u nich straszliwy ból. Zwłaszcza gdy dodatkowo się przemieszczały. Ręce i nogi uległy zamianie w wilcze, przeogromne łapy. W międzyczasie ich krzyk spowodowany bólem zamienił się w wycie.
Po kilku minutach na polanie nie stały już ludzko-podobne postacie tylko prawdziwe wilkołaki, no może prawie. Szybko odkryli, że jednym susem ich łapy mogą zamienić się w trochę przypominające odpowiedniki ludzkie. Najważniejsze jest to, że mogli stać w pozycji stojącej. Gdyby znalazł w pobliżu jakiś człowiek, dostał by zawału. Inny był też sposób porozumiewania się między tymi wilkołakami. Mogli rozmawiać w myślach, mogli też rozmawiać mową wilkołaczą. Nienaturalnym dla wilkołaków było rozmawianie ludzkim głosem, a to nie było dla nich problemu.
- Żyjemy, kochanie żyjemy – skakał z radości wokół niej.
- No tak, ale czemu my mówimy ludzkim głosem?
- Nie ważne, ważne że jesteśmy nimi. To wspaniałe uczucie.
- Jak byłam poprzednim wilkołakiem nie czułam tego, a teraz jestem szczęśliwa i... głodna – Marta z Pawłem przez tą przemianę bardzo zgłodnieli.
- Czujesz to? - zapytał się dziewczyny, niuchając przy okazji nosem w powietrzu.
- Czuję, to jeleń.
- Idziemy go upolować?
- Chętnie. - bez żadnych wyrzutów sumienia poszli na polowanie. Po chwili odnaleźli swoją zdobycz. Był nią młodziutki jeleń, który jednak dla nich akurat się nadawał. Pomału stopniowo zbliżali się do niego, aż wspólnie skacząc na na niego, zatopili swoje śnieżnobiałe zęby w ciele zwierzęcia. Śmierć nastąpiła na miejscu, a oni na miejscu go zjedli, pozostawiając gorsze części dla pozostałych zwierząt.
W drodze powrotnej w postaci wilkołaków bawili się jak szczenięcia. Czasem trochę wzajemnie naskakiwali na siebie, turbowali, popychali. Ich szczęściu nie było końca. Gdy dotarli na polanę, zobaczyli staruszkę w towarzystwie BlackIT.
- A nie mówiłem, że będą razem – śmiał się chłopak.
- Witaj Piotrze – poważnym głosem powitał go Afroamerykanin – dawno Cię nie było w bazie.
- Wiem, problemy miałem.
- No dobra, teraz i tak nie będziesz miał czasu.
- A co pan tu robi? - zapytała się z ciekawości Marta.
- Opowiemy Wam jak znajdziemy się w bunkrze, ok? - odpowiedziała Dobromiła.
- Dobrze – w tym momencie dziewczyna wstała na dwie łapy.
- O, to jakaś nowość, ciekawe – staruszka nie ukrywała zdziwienia.
- No tak, w końcu jesteśmy inni – wtrącił się chłopak.
- No dobra koniec pogaduch, idziemy do bunkra.
- Idziemy – odpowiedzieli chórem Marta z Pawłem.
Ruszyli. Drogę mieli dość daleką, a Marta z Pawłem szli na dwóch. Gdy znajdowali się mniej więcej w połowie, nad ich głowami doszło do widocznego spięcia prądu. Było to dziwne, gdyż w okolicy nie ma przewodów elektrycznych. Marta odwróciła się w stronę Pawła i widziała jak ten upada. Złapała go w ostatniej chwili i położyła go na ziemi. Chłopak był nieprzytomny, nadal w postaci wilkołaka.
- Paweł! Paweł odezwij się! - szarpała go z całej siły Marta, bez rezultatów.
- Co jest? - podbiegł do nich BlackIT.
- Paweł! Paweł! On nie oddycha! Paweł! Zrób coś! - krzyczała wniebogłosy Marta. Niestety dziewiętnastolatek nie wykazywał żadnych czynności życiowych. Do akcji włączyła się staruszka, wypowiadając jakieś czary, lecz nic to nie dawało. A każda chwila się liczyła.
- Co jest? - staruszka aż się trzęsła. Akcja ratownicza prowadzona przez tą dwójkę trwała, lecz nadal bez rezultatów. Marta nie wytrzymując napięcia, podbiega do nieprzytomnego chłopaka.
- Paweł! Paweł!. Nie zostawiaj mnie! Proszę... Paweł nie!!! - na jej oczach pojawiły się rzęsiste łzy. Szlochając mówiła – Paweł!
-------------------
Rozdział zadedykowany dla Niny, autorki bloga: http://kryminalni-niny.blog.onet.pl/
-------------------
Witam.
Rozdział wyszedł taki sobie. Nie wiem kiedy ukaże się kolejny. Niestety muszę się wziąć za maturę. Na pewno przynajmniej fragment lub całość napiszę. Wiem na pewno, że po 20 maja biorę się do roboty z pisaniem.
Dodałem zakładkę bohaterów, gdzie są oni opisani.
Blogerka z bloga zabokowana.blogspot.com, w przyszłym tygodniu przeprowadzi ze mną wywiad, więc prosi o pytania dla mnie, aby mogła je zadać. Wszystkich informacji, dowiecie się z jej bloga. Zapraszam.
....
Blog z końcem 2014 roku został przez autora zakończony. Opowiadanie to przedstawiało losy Marty i Pawła, którzy zostali wplątani w dwa światy: świat magii i świat kosmitów. Niestety w przyszłości Pawła dopadła przeszłość i dlatego cała linia czasowa została unicestwiona. Nowa linia czasu jest opisywana na trojmiejskie.blogspot.com Wszelkie prawa autorskie do poniższego opowiadania należą wyłącznie do autora MG93 Trójmiasto. Wykorzystanie tekstu bez zgody autora będzie uznane jako kradzież.
Czy Twoja byla tez zalicza sie do "Kazdy"?
OdpowiedzUsuńA czemu nie, konfliktu między nami nie ma. Ja podałem swoje powody i rozstaliśmy się w "pokoju". A to że jakieś dziwne wąty do mnie pisze, to już jej sprawa.
OdpowiedzUsuńPodsumowując: może :).
Przepiękne piszesz.... Informuj mnie o nowym rozdziale na -
OdpowiedzUsuńhttp://chomik69.blogspot.com/
Oczywiście będę informował.
UsuńRzoział wcale nie taki sobie. Mi się bardzo pooba czakam na więcej.
OdpowiedzUsuńJa chyba też bęe musiała sobie zrobić przerwę. Też mam egzamin za pasem... :(
A tym czasem ostałaś nominowana do nagrody Libster Awards. Info u mnie na blogu w zakładkach :)
Dzięki za nominację, lecz nie skorzystam. Powinna otrzymać MoonLight/Azrael.
OdpowiedzUsuńTrafiłam tu w sumie przez Ninę i to jeszcze trochę przez przypadek. Przeczytałam jeden rozdział i od razu zabrałam się za czytanie reszty :) Piszesz świetnie, mam nadzieje że szybko wstawisz kolejną część. Tu właśnie jest prośba, czy możesz mnie informować o nowych częściach ? http://splashface.blog.onet.pl/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Dul.
Ps. Wielki plus za soundtrack z Kryminalnych :)
Witam, dziękuję za dedykację, bardzo mi miło! :)
OdpowiedzUsuńOpowiadanie trochę nie mój gatunek, ale z zaciekawieniem przeczytałam wszystko, a przy końcówce się wzruszyłam... Biedna Marta. Z pewnością będę zaglądać tu częściej i dodaję Cię do linków. Pozdrawiam serdecznie ;)
JA to czytam, i jestem z tego zadowolona, to naprawdę fajne oryginalne opowiadanie
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
Usuń