Od czasu śmierci klinicznej i chwilowego odzyskania przez Pawła świadomości, minęły już 3 dni. Od tego czasu nic się nie zmieniło, a on nadal leżał na łóżku pogrążony w głębokim śnie. Można było zauważyć tylko i wyłącznie delikatne ruchy klatki piersiowej.
Od tych długich dla Marty dni nie wykonywał żadnego dodatkowego ruchu, nawet nie zmieniał pozycji na łóżku. Jego ciało tylko lekko uległo transformacji w kierunku postaci człowieka. Jedyną zmianą było zniknięcie pyska i ostrych zębisk. Pozostała część ciała chłopaka pozostała w najmniejszym stopniu nietknięta.
Po wydarzeniach w lesie dziewczyna została kompletnie sama z problemami. Dobromiła z BlackIT po kilku godzinach od chwilowego odzyskania przytomności chłopak,a opuścili ją mówiąc, że może on odzyskać przytomność w nieokreślonym czasie. Była zdziwiona ich zachowaniem gdy jeden z ich podopiecznych jest na granicy śmierci, a oni go zostawiają.
Dziewczyna myśląc o tym wszystkim, przez większość czasu była przy Pawle. Czuwała przy nim cierpliwie, marząc tylko o przywróceniu swojego chłopaka do rzeczywistości. Bała się, że może on już nigdy się nie obudzić, bała się zostać znów sama. Gdyby nie przyjaciółka, już wcześniej odebrała by sobie życie. Niestety nawet ona ze szczerych chęci nie potrafiła zapewnić jej uczuć, które potrzebne są do normalnej egzystencji. W normalnych przypadkach zapewniała je rodzina, lecz ona na swoją nie mogła liczyć. Taki stan trwał od wielu lat, nie wiedząc czemu. Wszystko zmieniło się nagle, po jej pierwszej komunii świętej. A nic wtedy się nie zdarzyło.
Mimo, iż na zewnątrz była indywidualistką, zimną osobą, nie zwracającą na otaczający ją świat, wewnątrz jednak potrzebowała uczuć. Od chwili gdy poznała tego nieprzytomnego w tej chwili chłopca, poczuła się spełniona. To on pierwszy raz od wielu lat zapewniał jej uczuciowe zapotrzebowania. Przy nim czuła, że żyje, a teraz? Czy on miał umrzeć, a ona razem z nim? Przypomniała sobie, że przy ich pierwszym spotkaniu też na tym łóżku leżał, nieźle poraniony. Wtedy doszedł do siebie, może teraz też tak będzie. Miała taką nadzieję.
Przy czuwaniu przy nim, nie jadła takich posiłków od czasu przemiany, które zapewniają energię dla wilkołaka, co nie było zbyt dobrym pomysłem. Już w tej chwili czuła się słabo, więc z wielkim trudem postanowiła odstąpić od łóżka i trochę coś zjeść. Gdyby dalej tak robiła, to za jakiś tydzień dla wilkołaka było ny już lekko zabójcze. Poszła do kuchni, przygotowując stos kanapek. Trochę czasu minęło gdy je wszystkie spałaszowała. Dzięki jedzeniu mogła na chwilę oderwać się od problemów, które zaczęły kumulować się coraz bardziej, wysysając z niej energię życia. Jeszcze jutro, czyli w Nowy Rok ma wrócić Angelika z Darkiem, a ona będzie musiała im wszystko wyjaśnić. Nie chciała tego robić sama.
W drodze powrotnej do pokoju Pawła, Marta postanowiła zajrzeć do dziwnego pomieszczenia, które znalazła z chłopakiem w dniu przemiany. Związku z zamieszaniem nie posprzątała nawet składziku, przez który trzeba było przejść do schodów. One także nie zostały sprzątnięte, pokrywała je gruba warstwa kurzu oraz dziwna śliska maść, przez co bohaterka musiała uważać przy schodzeniu po schodach, gdyż łatwo można było się poślizgnąć.
Gdy dotarła na miejsce, nic się nie zmieniło. Pomieszczenie było wielkości ok 20 metrów kwadratowych, na ścianach był różnoraki sprzęt komputerowy, serwery, kable i inne sprzęty. Na dłuższej ścianie, były zamontowane te same wyświetlacze grubości kartki papieru, które wcześniej widzieli. Na podłodze znalazła panele dotykowe, myszki, klawiatury oraz wyłączone hologramy.
Dopiero teraz zauważyła brak stolika oraz kartki z ostatniego pobytu tutaj. Nie zbyt ją to zdziwiło. Postanowiła usiąść na podłodze i spędzić tutaj trochę czasu. Miejsce to przypominało jej Pawła, mimo że byli tu tylko raz. Wiedziała, że to jego środowisko, w którym czuje się najlepiej. Wspominała sytuację podczas której Paweł korzystając z jej dość słabego netbooka potrafił połączyć się z serwerem porozbijanym po świecie na wiele części, w tak krótkim czasie. Podziwiała go za to.
Po kilku godzinach spędzonych tutaj, udała położyć się koło Pawła, który nadal był w stanie "hibernacji". Była bardzo zmęczona, więc bardzo szybko zasnęła.
*~
Nadszedł ranek. Na zewnątrz był śnieżny i chłodny. Mimo to w środku było ciepło. Marta pomału budziła się ze snu, który dawał jej ulgę od zmartwień. Gdy doszła do świadomości, jej oczom ukazał się Paweł, który zamiast leżeć na plecach, był ułożony na boku. Nie zwróciła jeszcze wtedy uwagi na odgłosy dochodzące z jego ust. Głośno chrapał. Po chwili i to dostrzegła. Zaskoczona postępami, które nastąpiły w ciągu jednej nocy, doprowadziły ją do powrotu chęci egzystencji. Wiedziała już, że nie długo będą mogli znów porozmawiać ze sobą, popatrzeć sobie w oczy, wyznać znów swoje uczucia. Potrzebowała tego bardzo.
Uradowana pobiegła do kuchni. Nie wiedziała po co tam poszła, więc tak samo wszystko wróciła. To co zobaczyła, wywołało u niej łzy... Łzy szczęścia. Przed sobą miała widok, który doprowadzał ją do szaleństwa. Był nim Paweł, który jak gdyby nigdy nic, leżał na łóżku, mając otwarte oczy i uśmiechał się do swojej dziewczyny. Ona natychmiast rzuciła się na łóżko, od razu zajmując przy nim miejsce i wtulając się w niego, przy okazji zalewając go łzami.
- Paweł, jak ja się bałam o Ciebie. Jak mogłeś mi to zrobić, umierałeś mi na rękach. Co się stało?
- Długa historia, bardzo długa. Przepraszam Cię, lecz nie ja tu decydowałem.
- Co? Kto miał by decydować?
- Zaraz Ci wytłumaczę, lecz powiedz jaki dzień dzisiaj mamy?
- Nowy rok - chłopak spojrzał się na nią ze zdziwieniem - Tak Paweł, przez tyle dni byłeś nieprzytomny.
- O cholera, myślałem że obudzę się szybciej.
- Paweł, ale co się stało?
- Zaraz Ci wytłumaczę, lecz mogę mieć prośbę?
- Możesz, lecz najpierw obiecaj mi, że już nigdy nie zrobisz mi nic takiego. Obiecuj?
- Obiecuję, ja też nie chcę już przez to samo przechodzić w przyszłości. Możemy iść do kuchni, abym czegoś się napił oraz coś zjadł, strasznie głodny jestem.
- Oczywiście, pomogę Ci - momentalnie wstali z łóżka i udali się do kuchni. Marta musiała pomagać iść Pawłowi, gdyż ten był bardzo osłabiony przez tą przemianę, która się zatrzymała i nie pozwoliła mu zamienić się w człowieka. Nadal miał ponad dwa metry, długie nogi, dość grubą warstwę futra, ostre pazury i długi puszysty ogon. Miał na sobie stary i mocno rozciągnięty zielony T-shirt oraz brązowe spodenki z wyciętą dziurą na ogon. Jego szpiczaste uszy nadal znajdowały się tam, gdzie były podczas przemiany. W "środku" niego, w jego duszy znajdowały się dwie osobowości: ludzka i wilcza. Nie mogły działać wspólnie, przez co chłopak odczuwał pewien dyskomfort. Nie wiedział jeszcze co z tego wyniknie, gdyż na razie dominowała natura ludzka. Nie wiadomo jak długo ten stan miał trwać.
Po chwili znaleźli się w kuchni. Paweł usiadł przy dębowym stole, na którym znajdował się stos nieumytych talerzy. Nie był by sobą gdy tego nie skomentował.
- Kochanie, co ty robiłaś, że te talerze tu robią? Czyżby ktoś tu był, że jest ich tak dużo.
- Ja czuwałam przy Tobie.
- Naprawdę - chłopak, aż się wzruszył.
- No, musiałam. Byłeś jedyną osobą przy której mogłam być.
- A Dobromiła z BlackIT?
- Oni znikli, gdy tylko Cię tutaj zanieśliśmy.
- Jak to, zostawili Ciebie? - Mógł się spodziewać, po tym co usłyszał na drugim świecie, jednak nie mógł jej nic powiedzieć o ostrzeżeniu. Nie w tej chwili. Wyczuwał obecność niezidentyfikowanych przedmiotów, które nie mógł jeszcze rozróżnić.
- Tak, ale to nie ważne. Ważne, że żyjesz. Tu masz kanapki.
- Dziękuję Marto, tylko Ty o mnie się troszczysz.
- Ale to tylko kanapki.
- Wiesz o czym mówię.
- Wiem - w końcu pojawił się uśmiech na jej twarzy.
- Dasz mi kartkę i długopis - w tej chwili, już wiedział z czym ma do czynienia, więc musi przekazać dyskretnie informacje Marcie, w jaki sposób mają się teraz zachować.
- Proszę - wyciągnęła je z szuflady w kuchennej szafce.
Paweł natychmiast zaczął pisać. Po chwili kazał Marcie przybliżyć się do niego, aby mogła odczytać, co przed chwilą napisał. Napis brzmiał: "Nie mówmy teraz co mnie spotkało, gdy byłem nie przytomny. Czy D. i B. wiedzą o tym co jest w składziku?". Marta po chwili namysłu odpowiedziała, że nie. Wtedy chłopak naskrobał dalszą część: "To dobrze, zjedzmy. Jak skończymy, to udamy się do składziku. Powiemy wtedy głośno, że idziemy posprzątać".
Gdy Marta skończyła czytać, Paweł natychmiast schował kartkę do kieszeni. Wiedział, że są obserwowani. Nie wiedział tylko, w jaki sposób on to wyczuł, w końcu nie było żadnych śladów. Jednak on był pewien, że tak jest.
Po dość obfitym śniadaniu zrobili to co Paweł napisał na kartce. Udali się do składziku gdzie Paweł miał problemy z poruszaniem się, gdyż po bokach znajdowały się wszystkie rzeczy z tego pomieszczenia, a zostawiona była tylko wąska ścieżka. Po dłuższej chwili poradził sobie i z wielkim trudem zamknął drzwi. Odetchnął z ulgą, gdyż tutaj nie było żadnych podsłuchów, kamer itp. Jednak dla bezpieczeństwa ze swoją dziewczyną zeszli na dół. Tam dopiero czuł się bezpieczny i spokojnie mógł opowiedzieć Marcie wszystko ze szczegółami, co wydarzyło się zeszłej nocy, następnie mógł zająć się wątkiem Dobromiły i BlackIT:
- Ten dziwny kosmita, z którym rozmawiałem ostrzegł mnie, że nie mamy nikomu ufać i myślę, że chodzi właśnie o nich.
- Im nie mamy ufać, Paweł. Przecież oni nam pomogli. No tak, ale ja wyczuwam w bunkrze podsłuchy.
- Podsłuchy, ale gdzie?
- W żarówkach.
- W żarówkach, ale w jaki sposób?
- Pamiętasz jakie mieliśmy ostrzeżenie na tej kartce?
- Tak, nie mówić im.
- No właśnie.
- O cholera, ale skąd podsłuchy?
- Ja nic nie mówiłem, ale Black ma doświadczenie w sprzęcie szpiegowskim.
- No to ładnie, znów sami co?
- Niestety, my musimy radzić sobie sami, lecz na razie udajemy, że wszystko jest w porządku, okej? Nie mogą się połapać.
- Okej, ale skąd ty to wiesz?
- Może to się wydać dziwne, lecz od jakiegoś czasu czuję każdą elektronikę. Wiem jak się z nią połączyć, kontrolować.
- No, trochę to dziwne jest, ale co już Nas może zdziwić, co? - wtuliła się w wilkołacze ciało.
- No dokładnie.
- Ciekawe czemu się zmienili?
- Może udawali?
- Wątpię, ale dajmy temu spokój. Muszę obczaić tutejszy sprzęt i może wtedy uda Nam się zlikwidować tą inwigilację. Niestety, póki się nie zmienię w człowieka, będzie to trudne.
- Może ja Ci pomogę?
- Nie, ja muszę to sam zrobić. Możesz ogarnąć ten bałagan, co jest tam na górze? Widziałem tam kilka książek, może one nam pomogą. Jeśli tak będzie, będę miał dług wobec Ciebie.
- Okej, ale co ty będziesz robił?
- Póki co, spróbuję to wszystko odpalić i przejrzeć. Na razie tylko to mogę zrobić.
- Dobrze, to co, do roboty?
- Oczywiście.
Gdy Marta poszła na górę, Paweł uruchomił komputer znajdujący się na suficie. Po uruchomieniu okazało się, że był on podłączony do tego wielkiego dotykowego ekranu. Po kilku sekundach wyświetliła się na ekranie Pawła ulubiona dystrybucja Linuksa czyli Fedora. W systemie tym były założone konta użytkowników Marta i Paweł. Oczywiście wybrał konto ze swoim imieniem. Musiał to zrobić poprzez dotknięcie dotykowego wyświetlacza. Robił to ostrożnie, gdyż nie chciał go uszkodzić swoimi pazurami, które nadal posiadał.
Następnie został poproszony o dotknięcie palcem wyznaczonego punktu, aby zweryfikować jego DNA. Po chwili jego oczom ukazała się cała zawartość komputera. Zaczął ją przenikliwie przeszukiwać...
Tymczasem Marta, wzięła się za szukanie książek. Gdy jakąś znalazła odkładała na bok, aby potem ją przejrzeć. W niecałe półgodziny odnalazła wszystkie książki, których było około stu. Były one o różnej tematyce: o czarach, miksturach, przemianach itp. Układała je według tematyki. Gdy kładła jedną z nich o tematyce przemian, wypadła jej z ręki i upadając na podłogę otworzyła się na stronie 825. Właśnie tam był opisany przypadek problemu z przemianą z wilczej na ludzką.
Momentalnie krzyknęła: Paweł! Nikt jednak nie odpowiedział. Krzyknęła jeszcze kilkakrotnie, lecz nadal była cisza. Zaniepokojona zeszła na dół. Po chwili zobaczyła Pawła, lecz tego widoku się obawiała.
- Paweł co Ci jest? Paweł...
<--->
Witam bardzo serdecznie.Rozdział wyszedł taki sobie, mam jednak nadzieję, że tylko ja tak uważam. Jeśli jednak zgadzacie się ze mną to piszcie, nie obrażę się ;).
Teraz tak: mam dobrą i złą wiadomość.
Zaczynamy od dobrej. Całe opowiadanie będzie miało poprawione błędy. Ostatnio przeglądając bloga ustaliłem, że w sieci mam 8 stałych czytelników. Oczywiście do tego dochodzi jeden w "realu".
Teraz zła. Blog zostaje zawieszony związku moją maturą. Wypadało by się pouczyć. Ostatni egzamin mam 20 maja i prawdopodobnie wtedy wracam do pisania. Może jednak to nastąpić wcześniej, lecz tego nie potrafię przewidzieć.
A wtedy też zmienię nick, na ten co używam też do innych rzeczy. Zresztą, bodajże w dwóch miejscach jest napisany. Jeśli ktoś zgadnie, to może i jakaś nagroda będzie.
Ważne informacje będą na jeżdżącym pasku nad postami :)
No to trzymajcie się i życzcie od 7 do 20 maja powodzenia, abym zdał.
Pozdrawiam
Cerber z Trójmiasta
Blog z końcem 2014 roku został przez autora zakończony. Opowiadanie to przedstawiało losy Marty i Pawła, którzy zostali wplątani w dwa światy: świat magii i świat kosmitów. Niestety w przyszłości Pawła dopadła przeszłość i dlatego cała linia czasowa została unicestwiona. Nowa linia czasu jest opisywana na trojmiejskie.blogspot.com Wszelkie prawa autorskie do poniższego opowiadania należą wyłącznie do autora MG93 Trójmiasto. Wykorzystanie tekstu bez zgody autora będzie uznane jako kradzież.
Oj tam, dobrze jest :) szkoda, że w tymmomencie skończyłeś, a właśnie zawieszasz...
OdpowiedzUsuńŻycze powodzenia w maturze.
Aha nowy nick? Też zmieniam, ale ten twój to chyba MG93?
Pozdrawiam :)
Brawa dla Magdy ;).
OdpowiedzUsuńNo niestety musiałem zawiesić. Ale po 20 maja będę znów aktywny, no i prawdopodobniej będę częściej dodawał, gdyż mam już potwierdzenie zatrudnienia.
Widać, że jest pisane przez chłopaka ;) Nawet nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie. Niestety nie dam rady przeczytać teraz wszystkich rozdziałów, bo sama mam też maturę i mój blog też jest zawieszony.
OdpowiedzUsuńAle po maturach wszystko nadrobię. ;)
Isabella.
A tak z ciekawości zapytam: po czym to widać?
UsuńPozdrawiam
Cerber z Trójmiasta (wkrótce jako MG93).
Wiesz po 1 rozdziale Ci tego nie powiem, musisz poczekać trochę jak ogarnę większą część i wtedy Ci powiem. ;)
UsuńA tak przy okazji to ja matmę też trochę zawaliłam, jak wyszłam to się załamałam nad swoją głupotą. xd
Aaah i wybacz za tak późne odpisanie.
Isabella.
Nie ma sprawy, rozdział 1 i tak będzie zmieniony, bo jest słaby i to bardzo.
UsuńPozdrawiam
MG93
Tam miało być 'jednym' . Czytałam jedynie 10. Zacznę zatem jak już zmienisz 1 rozdział. A może byś mnie powiadomił o tym, czy coś? ;)
OdpowiedzUsuńA i zapraszam na mojego bloga:
http://everything-is-im-possible.blogspot.com/
Za jakiś czas, czyli prawdopodobnie w weekend, po maturze z biol. , opublikuję nowe opowiadanie, które ma zupełnie inną tematykę. Może ona Ci podpasuje, chyba, że chodzi tu po prostu o to, jak piszę, to wtedy już nic nic nie poradzę, ani nie zrobię by Cię sobą zainteresować. ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Isabella.
P.S Wybaczyłam . ;)
Uff, w takim razie się cieszę ;) To będzie science fiction, więc mam nadzieję, że Ci przypadnie do gustu ;)
OdpowiedzUsuń