czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 9: Śmierć kliniczna.


Co się stało w tej chwili, tego nie wie nikt, a tym bardziej ja. Przed momentem szedłem jeszcze obok Marty, BlackIT i Dobromiły, a teraz? Nie wiem gdzie jestem. Wokół mnie panuje ciemność i przerażająca pustka. Nie widzę swojego ciała, ba, nawet go nie czuję.
Nie czuję nic, prócz strachu, który panuje nade mną. Ja, który przeszedł wiele w życiu znów się boję, a dlaczego? Bo nie wiem z czym mam do czynienia.
Zawsze znałem zagrożenie, lecz nie w tej chwili. Nie mam pojęcia ile tkwię w tym niebycie, jak to można łatwo nazwać. Boję się jeszcze dlatego, gdyż nie wiem co się dzieje z Martą. Czy jest bezpieczna, czy nic jej nie zagraża? Mam uczucie bezsilności. A co jeśli ją spotkało coś strasznego?
Gdy tak rozmyślałem, nagle w oddali pojawiło się małe światło. O k..... (przekląłem w myślach). Czyżbym umarł, czyż to zbliżające się światło jest tym słynnym tunelem, który podobno widzą zmarli zaraz po śmierci? Jeśli umarłem, to dlaczego? Co jest powodem mojego pobytu tutaj.
Nie walczyłem z nikim, nikt mnie nie zaatakował, strzelił itd. Gdyby tak było to bym przed śmiercią wyczuł jakiś ból, prawda. Im bliżej byłem tego światła, tym bardziej kształtował się, przepełniony bielą tunel. Po chwili, znalazłem się w nim, tym samym „ja” przyspieszyłem w jego głąb, mknąc w nieznanym mi kierunku. Gdy nagle się zatrzymałem, znalazłem się na łące, która była dotkniętą klęską suszy. Wszystko z czego była zbudowana, było wysuszone. Gdy tylko dotknąłem mleczu, natychmiast uległ zmienieniu się w proch. Tak było w przypadku każdej roślinności, każdego zwierzęcia i każdej rzeczy znajdującej się tutaj.
Mimo widocznej suszy, nie odczuwałem ani ciepła, ani zimna, nawet najmniejszego poczucia temperatury. Dopiero teraz spojrzałem na moją duszę, którą było półprzezroczyste „ciało”. Kształtem przypominało połączenie człowieka i wilka.
Nie był to wilkołak. Kończyny pochodziły od zwierzęcia, reszta od człowieka. Miałem długie włosy, które sięgały moich ramion. Co mnie zdziwiło, moja powłoka, czy raczej dusza była dziurawa i poraniona. Zanim na dobre rozpocząłem przemyślenia, w okolicy rozległ się głos, podobny do tego, który już kiedyś słyszałem w przeszłości, lecz nie mogę go dopasować do żadnej znanej mi osoby:

- Twoja dusza jest taka, gdyż odzwierciedla twoje dotychczasowe życie. - w oddali dostrzegłem zbliżającą się w moim kierunku postać. Miała ona długą siwą brodę, a także włosy sięgające do kolan. Gdy zbliżył się do mnie, zauważyłem że nie przypomina ona w żaden sposób człowieka. Związku z pokaźnych rozmiarów włosów mogłem dostrzec, iż ma on cztery gałki oczne oraz 4 pary rąk i nóg. W tym czasie stanął on przy mnie i rzekł:
- Widzę, że zastawia Cię bardzo mój wygląd.
- A jak by inaczej – odparłem mu ironicznie, aby nie ukazać mu strachu, który od chwili straty kontaktu z światem rzeczywistym coraz bardziej ogarniał mnie. Niestety wiedziałem, że nie uda mi się tego ukryć.
- I masz rację – cholera, znów wie.
- Słucham?
- Masz rację, że nie ukryjesz nic przede mną mój drogi.
- Kim jesteś? – mówiłem jakbym miał zaraz stracić głos.
- O przepraszam, zapomniałem się przedstawić. Widzisz, jak się ma te 10 tysięcy lat na karku, to czasem zapomina się o dobrych manierach.
- Ile? - czy coś może mnie jeszcze zaskoczyć.
- Dokładnie tyle ile usłyszałeś – ledwo zauważalny uśmiech mogłem zobaczyć spod jego siwych włosów.
- Oookeeejjjj..., ale nadal się nie przedstawiłeś i gdzie ja jestem?
- Jestem strażnikiem i opiekunem Reflection of Life. I wyprzedzając twoje kolejne pytanie: jest to miejsce zabłąkanych dusz, którego celem jest ich wyciszenie oraz skierowanie na dobrą drogę. Tutejsza rzeczywistość jest oderwana od czasu, co powoduje że wygląda jak wygląda.
- A czy ja...
- Tak umarłeś, lecz tylko przez chwilę, tak jak połowa obecnie tutaj znajdujących się form życia, których nie widzisz, jest w trakcie śmierci klinicznej.
- To jest przypadek, że tutaj jestem? - z jednej strony cieszyłem się, że będę "znów" żył, z drugiej jednak strony interesował mnie cel mojego pobytu w tak dziwnym miejscu.
- Tak, jest cel pobytu w tak dziwnym miejscu jak to. – czy on musi wiedzieć wszystko?
- Oczywiście, że muszę. Wracając: zostałeś tutaj ściągnięty, gdyż jak sam widzisz twoja dusza jest zniszczona i to dość mocno, więc musisz udać się do pokoju przemyśleń, a następnie udasz się do działu regeneracja.
- Czy to aby na pewno jedyny mój cel?
- Nie, jest jeszcze jeden, ważniejszy. Muszę Cię poinformować, że losy wszechświata zależą tylko i wyłącznie od Ciebie i twojej dziewczyny, a najbardziej od twojej kondycji psychicznej. Przeszedłeś bardzo wiele, lecz to co było jest tylko wstępem.
- Czyli chcesz mi powiedzieć, że ja i Marta jako gatunkowcy będziemy cierpieć i walczyć o wszechświat?
- Tak i będziecie się ocierać o granice śmierci.
- Czy nie ma kogoś wyższego nad nami, kto mógłby zrobić porządek?!
- Jest, lecz rządzi tym co w sferze duchowej, nie fizycznej.
- Okej, rozumiem. Mam pyta....
- Nie, nie możecie zrezygnować, to wasze przeznaczenie. Mogę Ci jeszcze powiedzieć, że nie możesz ufać nikomu, prócz swojej dziewczynie.
- A co z BlackIT i Dobromiłą?
- Zapamiętaj, możesz ufać tylko swojej partnerce, nikomu innemu. Okej?
- No dobrze - zdziwiły mnie jego słowa, w końcu to oni Nas wprowadzili w to wszystko, a teraz nie mam im ufać? No cóż, chyba on wie lepiej.
- A teraz przemyśl to wszystko i uporządkuj siebie – w jednej chwili, znalazłem się w śnieżnobiałym pomieszczeniu.
Znajdowało się w nim krzesło, na którym już siedziałem oraz wielki ekran. W powietrzu unosił się zapach kadzidełek, które bardzo mnie wyciszyły. Włączyłem ekran i widziałem wszystkie momenty swojego życia. Mogłem zobaczyć moment moich narodzin, swoje dzieciństwo, śmierć swoich najbliższych członków rodziny, w tym ojca. Widziałem też jak byłem później traktowany przez otoczenie, moje dawne związki i karierę hakera. Bardzo dobrze wszystko przeanalizowałem. Gdy wszystko zobaczyłem, mimowolnie poddałem się medytacji, dzięki której wszystkie moje złości, krzywdy i inne smutne sprawy zaczęły nie mieć dla mnie znaczenia. Byłem wolny od żalów i trosk, przez co stałem się inny.
Po chwili odosobnienia zostałem przeniesiony do regeneracji. Proces ten był dla mnie nie zrozumiały i bardzo szybki przez co nie pamiętam wielu szczegółów. Wiem tylko, że były razem ze mną inne istoty, których nie mogłem rozpoznać.
Po tym wszystkim co zaszło, czekała mnie jeszcze rozmowa ze starcem.
- Widzę, że wyjątkowo szybko poszło. Jak się czujesz?
- Dobrze.
- To okej. Będziesz już wracał na Ziemię, lecz pamiętaj o swojej roli i podejmuj wszystkie decyzje z rozsądkiem. Bycie gatunkowcem to wielka sprawa. Mogę Ci powiedzieć, że w niedalekiej przyszłości, będziesz miał problemy ze swoim fizycznym ciałem związku z dużą ilością postaci, ale jakie, to przekonasz się sam. To co tu się stało, może wiedzieć tylko twoja dziewczyna. Jak zapewne domyślasz się inni wszystko zapominają, tylko ty jesteś uprzywilejowany. Do zobaczenia.
- Dziękuję strażniku.... - ledwie wypowiedziałem te słowa, a poczułem ból mojego ciała, który był nie do zniesienia. Był to znak, że znów żyję. Otworzyłem z trudem powieki i zobaczyłem nad sobą zapłakaną Martę. Byliśmy nadal w lesie. Gdy zobaczyła, że żyję pocało

wała mnie i mówiła:


- Paweł żyjesz, to prawdziwy cud. - nadal płakała, lecz już tylko ze szczęścia.
- Tak Martuś, żyję. Zanieście mnie do bunkra, jestem wyczerpany.... - w tej chwili zasnąłem. 

---------------------------
Witam wszystkich. Rozdział jest on krótki, związku na swoją tematykę. Jestem wdzięczny Wam, gdyż czytacie mój blog, który nie jest doskonały. Prawie 1000 wyświetleń w 3 miesiące, to mój osobisty sukces, który nie mógł być możliwy gdyby nie wy. Jeszcze raz dzięki.

PS. Komentować i wytykać błędy ;).

Pozdrawiam
Cerber z Trójmiasta.

6 komentarzy:

  1. Rozdział jest dla mnie doskonale napisany :) Nie zauważyłam błędów ale ja nigdy nie zwracam na nie uwagi dlatego, że zawsze sama coś źle napiszę :D
    Masz niesamowitą wyobraźnie :) bardzo podobał mi się opis duszy gdy Paweł ją zobaczył :) Naprawdę mega :)
    O rozdziale mogę wypowiadać się w samych superlatywach :)
    Pozdrawiam i życzę miłego weeknedu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, iż błędów nie widać, lecz pewnie są, gdyż rozdział opublikowałem zaraz po napisaniu go i nawet nie przeczytałem tego co napisałem. Muszę już nie długo zrobić przegląd napisanych dotychczas rozdziałów i w razie czego lekko je zmodyfikować.

    A dziękuję zaponad tysiąc wyświetleń od świąt Bożego Narodzenia.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. faktycznie rozdział jest krótki, błędów nie widzę, i też tak miałam ja jak piszę to piszę, nie czytam ale masz naprawdę fajne opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  4. obiecuje że przeczytam wszystko gdy znajdę chwilkę czasu. Przeczytałam wyrywkowy rozdział i nie za bardzo orientuję się jeszcze w fabule. Ale podoba mi się sposób w jaki piszesz więc na pewno jeszcze tu zaglądnę i nadrobię wszelkie zaległości ;'3 Też piszesz dość krótkie rozdziały jak ja ale powiem ci że moim zdaniem tak też jest super! xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedno słowo mi się nasuwa na język: WOW!!! Człowieku, nie mam pojęcia skąd Ty czerpiesz te pomysły? Już się bałam, że Paweł naprawdę umarł. Super kawałek z tym strażnikiem i śmiercią kliniczną. MEGA!
    PS mam taką tyci prośbę: czy mógłbyś mnie informować o nowych rozdziałach np na GG? Mój nr, to 19494461. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odwołuję zawieszenie... rozdział nie wiem kiedy się pojawi ale zawieszenia nie będzie ;) pomyślałam troszkę i doszłam do wniosku iż bezsensu jest rezygnować ze swoich pasji z powodu takich bzdur. To nielogiczne ;) także zapraszam cię za kilka dni na notkę i do zaglądnięcia na nowy blog który teraz tworzę http://haruyuhiai.blog.pl/ ;) w przyszły weekend ogarnę twoje opowiadanie więc szykuj się na mase Aikowego spamu ;) ;3 będzie ciekawie... tak myślę ;) w każdym bądź razie stworzę ci troszkę materiału do czytania ;'3

    OdpowiedzUsuń