piątek, 24 maja 2013

Rozdział 11: Szkolenie.

Kilka tygodni później.
Od czasu gdy Paweł zapoznał się z Angeliką i Darkiem, w ich bunkrze zrobiło się tak jakby weselej. Chłopak ze swoją dziewczyną nie musieli już dzielić swoich smutków tylko w swoim towarzystwie, zamknięci w bunkrze stojącym w środku lasu. Mimo, że przez ostatnie tygodnie poznał ich dobrze, postanowił z Martą, że nie będą im mówić jeszcze wszystkiego.

Angelika, była trochę podobna z charakteru do jego dziewczyny, lecz jednak trochę się różniła od niej. Ona starała się żyć normalnie, próbować pod pasować się do innych, co z resztą jej wychodziło, lecz było to sprzeczne z wyznawaną przez Pawła filozofią. Darek za to był inny. On wyznaczał swój własny styl, co było widać np. po przez różnej długości włosów i warkocza, koziej brodzie i kilku innych rzeczy, o których już dziś się nie pamięta. Interesował się elektroniką, co sprawiało, że Paweł mógł z nim czasem porozmawiać i po dyskutować na wspólne tematy. Jakie zaskoczenie było Darka, gdy Paweł opowiedział mu o różnych sposobach inwigilacji i w jaki sposób można się łatwo włamać i sfałszować wybrane rzeczy.
Wracając do czasu w bunkrze.
Cała czwórka uważała na podsłuchy, które były tutaj za instalowane. Dzięki Pawłowi wiedzieli jak się z nimi obchodzić, co ułatwiało im zadanie w jego oszukiwaniu. Sam chłopak zakłócał transmisję obrazu i dźwięku, aby jak najmniej spraw wyszło po za mury tego obiektu. Niestety netbook Marty coraz częściej odmawiał posłuszeństwa przez co coraz częściej musieli być ostrożni. Komputer który znajdował się na dole mógł całkowicie zlikwidować problem niechcianych podsłuchów, lecz Paweł nie mógł odblokować jego funkcji, a te podstawowe nie pozwalały praktycznie na żadne czynności. Dopóki go nie ogarnie, musiał walczyć z słabym wydajnościowo netbookiem.
Związku z coraz częstszym brakiem podsłuchu, Dobromiła często była gościem w bunkrze. Za każdym razem, gdy tu przebywała nie wnosiła nic specjalnego do ich sprawy, jak by ważność ich "misji" nagle znikła. Niepokoiło to Pawła, ponieważ czuł, że bezczynność pogarsza wszystko i źle wpływa na nich. Nie zmieniali się dość często, gdyż mieli zakaz opuszczania w dzień bunkra, a noc jakoś ich nie ciągnęła do lasu.
Kolejną palącą sprawą była zbliżająca się kolejna pełnia, która miała nastąpić  już za kilka dni. Po mimo, że była to druga pełnia w jego życiu, jednak po ostatniej bał się, że znów się coś stanie, zwłaszcza gdyby miało to się przytrafić Marcie. Nie chciał aby przechodziła to samo co on. Wiedział jaki to cierpienie.
Podczas kolejnej bezsensownej wizycie Dobromiły, Pawła intrygowała nadal myśl o kolejnej pełni, więc zaczął rozmowę, w czasie gdy akurat nikogo innego nie było w pobliżu, Marta czymś się zajmowała w ich pokoju, a pozostała dwójka była na zakupach.
- Dobromiło, ciekawi mnie jedna rzecz. Ja z Martą jako przywódcy stada, jak to można delikatnie ująć, martwimy się kolejną pełnią, która nastąpi już niedługo.
- Ale czym się martwicie, pełnia jak pełnia. - Zdawało się jak staruszka lekceważyła słowa chłopaka, który martwił się o swój oraz innych los.
- No tak, ale będziemy pierwszy raz razem, a ogólnie będzie to dopiero moja druga pełnia. Boję się, ponieważ ostatnio byłem nieprzytomny ładne kilka dni.
- Nie masz się czego bać, czasem przy pierwszej przemianie się zdarza, lecz przy kolejnych już nie.
- No okej, ale tak naprawdę obawiam się o Martę, że może przechodzić ona coś podobnego. Może? - Po jego słowach można było wyczuć jak zależy mu na szczęściu ukochanej.
- Oj Paweł, Paweł. Ja już Tobie wspominałam, że Ty tylko jesteś tak wyjątkowy, że u Ciebie tylko takie rzeczy się zdarzają.
- Z czego to wynika?- Chciał się dowiedzieć w czym niby jest tak wyjątkowy, może wyjątkowy w pechu, zwłaszcza, że go często nie opuszcza, nawet w tej nowej sytuacji.
- Nie wiem, po prostu taki jesteś.
- No okej, niech tak będzie. Wracając do tematu: zrobiłaś byś Nam jakieś szkolenie przed pełnią, co?
- Szkolenie mówisz. No dobrze, pamiętasz ten plac gdzie mieliście przemianę?
- Tak.
- To jutro o 21:00 przyjdźcie tam, już coś Wam wymyślę przydatnego.
- No dobrze.
- To czekam na Was jutro, muszę już iść, mam jeszcze kilka spraw do załatwienia. - w tej chwili staruszka się podniosła, lecz za chwilę zakręciło się jej w głowie i znalazła się na podłodze. Upadek był by bolesny, gdyby nie Paweł, który złapał ją i delikatnie usadowił na podłożu.
- Dobromiło słyszysz mnie, wszystko okej?
- Tak, słabo się poczułam, ale jest lepiej.
- Na pewno? Może Cię odprowadzę. - na te słowa Dobromiła została jakby czymś rażona. Od razu dostała energii, a na chłopaka patrzyła spode łba.
- Tak, wszystko okej. Nie odprowadzisz mnie, nie możesz opuszczać tutejszych lasów. Muszę już iść, pomóż mi wstać! -Po chwili wstała z małą pomocą chłopaka i wyszła bez słowa. Pawła zaniepokoiło po raz kolejny zachowanie starszej kobiety, lecz wiedział, że mógłby pewnie za dużo się dowiedzieć, gdyby z nią poszedł. Nie rozumiał tego zakazu, musiał tutaj siedzieć w dzień, a wychodzenie nocą mu nie odpowiadało.
Miał jeszcze traumę z dzieciństwa, gdy zgubił się w lesie w wieku 6 lat. Doskonale pamięta jak pewnego dnia na grzybach odłączył się od ciotki i chodząc po lesie błądził tak do nocy. Pamięta też jak nocą bał się być w samym lesie. Do tego jeszcze spotkał jeszcze wilka, na jego szczęście wilk położył się obok Niego, ogrzewając chłopca i służąc mu za poduszkę. Pamięta, że w kolejnych latach jeszcze kilka razy go spotkał, tym razem już specjalnie uciekał w to samo miejsce. Od tego czasu bardzo dobrze zna okoliczne lasy.
Nad Dobromiłą i BlackIT zastanawiał się dość długo, próbował tą dwójkę rozgryźć.  Jednak nie mógł odnaleźć punktu zaczepienia, ani odniesienia. Oni mieli im pomagać, a nie szpiegować. Nie mógł tego zrozumieć.
Mógłby tak rozmyślać wiele godzin, lecz nie pozwoliła na to jego ukochana. Teraz byli sami w bunkrze, gdyż jak wcześniej wspomniałem Angelika z Darkiem poszli zrobić większe zakupy, ponieważ zapasy żywności się pomału kończyły. Wykorzystując to wskoczyła Pawłowi na kolana, na co on trochę zaskoczony nie zdążył usiąść tak, aby nie poczuł bólu, wbijanych kości w jego delikatne miejsca. Niemal syknął z bólu, jednak nie chciał psuć radości swojej dziewczyny, więc zagryzł zęby i przytrzymał to w sobie.
Ta dwójka była w tej chwili w salonie, w salonie które nie wiadomo czemu  było jednym z bardziej ulubionym tutaj pomieszczeniu, kochali tu przebywać, tylko on i ona. Najczęściej mogli być tu sami tylko w nocy, gdyż wtedy ich przyjaciele jechali do domu.
Po mimo, że mieli swój pokój i to dość duży, woleli podokuczać sobie właśnie tutaj. Szczypanie w tym miejscu dało się lepiej znieść, lecz nie wtedy gdy Paweł nad czymś myślał. Marta to wyczuła, więc nie chciała dokuczać dalej chłopakowi, a dowiedzieć się nad czym tak rozmyśla.
- Kotku, na czym tak myślisz?
- Słucham? - chłopak zdążył już się ponownie zamyślić, zawsze potrafił szybko przechodzić do tej czynności.
- Pytam się nad czym myślisz?
- A. Nad niczym nie myślę, tylko jestem przemęczony. - Było po nim widać, że kłamie. Zawsze gdy to robił, na jego twarzy można było zobaczyć mało żyłkę, ale na tyle dużą, że można było ją łatwo dostrzec, nawet Marta już nauczyła się to rozpoznawać.
- Nie kłam, przecież widzę, że coś jest nie tak. - Delikatnie pogłaskała ręką jego włosy, które w tej chwili miały jakieś 5 centymetrów długości, a ich końcówki były nie wiadomo czemu pomarańczowe.
- Niech zgadnę, zauważyłaś moją żyłkę, na mojej twarzy, co nie? - Mówił to lekko uśmiechając się, lecz po chwili i ten malutki uśmieszek zniknął.
- Tak, ale nie tylko, widzę że nie jesteś w dobrym nastroju.
- A jaki mam być? Szczęśliwy, ponieważ... - Przerwał na chwilę, aby rzucić stolikiem w jedyną lampę, która wisiała na suficie, nad nimi. - ... nie mam zaufania do ludzi, którzy Nam pomogli, tak nagle to zepsuli.
- Czemu to zniszczyłeś?
- Jedyny podsłuch w tym pomieszczeniu.
- A tak, zapomniałam.
- Nic się nie stało Martuś, nic. - Przytulił ją mocno do siebie. - Z resztą trzeba być głupkiem, aby nie zorientować się, że coś wiemy. Black nie jest taki głupi, aby uwierzyć w to, że tyle jego urządzeń miało nagłą awarię.
- No niby tak.
- Ja nie mogę zrozumieć po co oni to robią. A może my przesadzamy, co? Może to miejsce w którym byłem to był zwykły sen?
- Paweł wątpię, to było za bardzo realistyczne. Ja też im nie ufam, po coś to jest.
- No tak, ale co oni planują, nie wiem. Twój komputer się nie nadaje, aby prześledzić cały serwer, może tam jest jakaś wskazówka.
- A gdyby się jakiś inny załatwiło?
- Nie ma to sensu, potrzebna mi duża moc obliczeniowa, aby wszystko dokładnie prześledzić, nawet mój domowy się nie nadaje. Gdyby tylko ten opanować.
- Opanować?
- Tak. Pogrzebałem w nim i wiem, że ma dużo większe możliwości, lecz są jakoś zablokowane.
- No to ciężko, nic nie zrobimy.
- No nie zrobimy nic.
- A jak twój ogon, ten czar dobrze go maskuje?
- Dobrze maskuje, nawet ona go nie wyczuła, aż dziwne co?
- Dziwne, dziwne. - Marta po chwili zastanowienia przypomniała sobie dzisiejszy wygląd staruszki, która według niej nie wyglądała zbyt dobrze. - Paweł zauważyłeś, jak Dobromiła źle wygląda?
- Tak, mnie to też zastanawia, niby czarodziejka, mająca te wiele lat na karku i nagle traci siły. Może dlatego go nie zauważyła. - Paweł wskazał na ogon, który w tej chwili się pojawił, po tym jak w swojej głowie wygasił czar, który go ukrywał. Pochodził on z tej samej książki ,gdzie był opisany jego noworoczny przypadek. Ogon był ukształtowany kolorami, w taki sposób jak by był ogniem. Przeważającym kolorem były znów różne odcienie pomarańczowego. Po ostatniej utracie przytomności, został on już na stałe. Jak się domyślał, była to sprawka jego duchowego bliźniaka, który chwilę przed "śmiercią" dodał go do jego duchowej postaci. Paweł tłumaczył sobie, że wygląd, który miał podczas uwięzienia go w swoim własnym umyśle, był ściśle powiązany z jego rzeczywistym wyglądem.
- Paweł, nie ma co się zastanawiać nad ich zachowaniem, w końcu jesteśmy nowi w tej "branży". Czemu dopiero go "odkryłeś"? - Marta uśmiechnęła się do chłopaka i zaczęła się bawić jego ogonem, co nie zbyt się mu spodobało.
- Ej! Może dopiero to zrobiłem, ponieważ wiedziałem, że to będziesz robić, a z resztą nie przyzwyczaiłem się do niego i co najważniejsze, jest to pamiątka po moim drugim ja, co nie wspominam dobrze. Co do tej dwójki masz rację, za szybko tego nie zrozumiemy.
- Przepraszam. - dziewczynie zrobiło się głupio, że drażni swojego chłopaka.
- Marto nie musisz przepraszać, to ja powinienem to zrobić. Po prostu to co się stało dotknęło mnie mocno, pomimo że już wiele przeszliśmy w tak krótkim czasie. Może to nie jest tak ważne jak ten strach w grudniu, jak się o Ciebie bałem, co się wtedy stało, ale to jest też coś dla mnie traumatycznego. Jakbym stracił cząstkę mnie, a zastąpiona została prze jakąś obcą, ni pasującą do mnie. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale czuję to. Muszę po prostu oswoić się, okej? - Spojrzał na nią wzrokiem ala kot z Shreka.
- Okej, ja już nie będę Ci się psocić, dopóki na to nie pozwolisz, albo gdy się nie oswoisz.
- Z jednego się cieszę, w tej całej historii.
- Z czego?
- Z tego, że spotkałem akurat Ciebie, duszę podobną tak do mnie i rozumiejącą mnie jak kto inny. - zaczęły lecieć mu łzy z oczu. - A niby przeciwieństwa się przyciągają.
- Oj Paweł nie płacz, proszę Cię. Ja też się cieszę, że jesteś tu, na prawdę...
~*~
Robię się coraz słabsza, a niech szlak trafi tych łowców. Czy im było mało wiele lat temu. Już mi odebrali tyle, a teraz jeszcze to. Dobrze sobie wykombinowali. Wiedzieli, że przez tyle lat zasmakuję życia i nie będę chciała je utracić. Oni to potrafią zadać ból. Dobrze, że jeszcze teraz ta dwójka młodych się natrafiła, dzięki ich naiwności będę żyć. Oni mogą zginąć, ja i tak niedługo nie będę musiała tu być, więc co mi zależy na tym prymitywnym świecie, który zginie bez nich. Ale ja i on będziemy żyć wiecznie. Mam jeszcze tyle siły, aby zrealizować mój plan. Już nie długo mój Black-u...
~*~
Paweł do końca dnia, nie mógł nadal przestać myśleć nad tym co się dzieje wokół niego. Chciał za wszelką cenę pozbyć się wątpliwości. Jednak nie mógł tego zrobić, a dochodziły nowe podejrzenia, myślał że może być to także mistyfikacja, może ktoś robi z niego żarty, może wszystko to jest nierealne. Jednak gdyby tak było, to mogło by się okazać, że Marta należy do tych rzeczy, a tego by nie chciał, za bardzo ją kochał... Marta mimo, że była z Pawłem dopiero miesiąc, potrafiła wyczytać z jego twarzy wszystkie wątpliwości i próbowała uspokoić chłopaka. Widząc jak się męczy, poprosiła aby razem się położyli do łóżka i spróbował zasnąć. Ku zdziwieniu Marty, Paweł nie stawiał oporu i po kilku minutach zasnął. Spędziła z nim kilkadziesiąt minut, patrząc na jego spokojny sen. Lubiła to robić, gdyż jego widok, bezbronnego chłopca z ogonem, uspokajał ją i powodował u niej szczęście. Mogła to robić godzinami.
W pewnym momencie spojrzała na zegarek i spostrzegła, że dochodzi godzina 22:00, a jej przyjaciół nadal nie ma. Dopiero teraz przypomniała sobie, że mieli być już o 14:00 z powrotem. Po chwili złapała swój telefon, tzn. swoją starą Nokię, ponieważ nową Lumie miał jej klon. Zaczęła dzwonić i do Angeliki i do Darka. Niestety obydwoje nie odbierali telefonu. Dziewczyna zaniepokojona postanowiła przejść się do miejsca, gdzie w lesie zostawiają oni Darka Fiata 126p. Nie chcąc przerywać snu Pawła, ubrała się i poszła sama.
Las wydawał się być straszny. Po mimo dobrego wzroku, dziewczyna co chwile się potykała, co jej się wcześniej nie zdawało. Szła i szła, nie mogąc trafić na miejsce. Nie chciała się jednak zmieniać, gdyż nie miała na to ochoty. Już od dawna ją straciła. Myślała nad tym, co mogło tej dwójce strzelić do głowy, aby nie wracać do bunkra. Wiedzieli przecież, że oni też mogą przechodzić przez podobny proces co oni przechodzili, dlatego kazali im wracać szybko. Była nich wściekła, lecz musiała o tym zapomnieć, ponieważ w końcu dotarła w upragnione miejsce. Gdy podeszła bliżej, zobaczyła lekko porysowanego, zielonego Malucha, którego właścicielem był chłopak Angeliki, jednak oprócz zakupów, nikogo tam nie było. Dziewczyna bardzo szybko zrozumiała całą sytuację oraz zagrożenie, które w tej chwili wyczuła i wiedziała, że się zbliża do Niej. Zaczęła się zmieniać, nie patrząc na swoje ubrania, lecz nie zdążyła, ponieważ straciła przytomność, spowodowana przez jakąś dużą, nieznaną siłę...
~*~
Nie wiedziałem kiedy usnąłem, taki byłem zmęczony tym wszystkim. Marta widziała to i dlatego wtedy dała mi dobrą radę. Gdybym jednak wtedy wiedział, że ona sama wyjdzie po za bunkier, nie zasnąłbym, a poszedłbym z Nią, może szybciej to potoczyło.
Wracając do tam tych wydarzeń. Spałem kilka godzin spokojnie, bez żadnego stresu. Nie pamiętam już o czym śniłem, ale na 99% był to sen o Marcie, w tam tym okresie tylko o Niej śniłem. Po tych kilku godzinach dotarł do mnie jakiś impuls, przeczucie, że mojej ukochanej coś się stało. Zerwałem się od razu z łóżka i nie czekając na nic, obszedłem cały bunkier, jednak nikogo nie było: ani jej, ani naszych przyjaciół (już wtedy mogłem ich tak nazywać). Już w tam tym momencie wiedziałem, że Marta potrzebuje pomocy. Nie wiedziałem skąd wiem, ale wiedziałem, że tak jest. Podczas przeszukiwania pomieszczeń samowolnie zacząłem się zmieniać, związane to było ze stresem, nad którym nie panowałem. Związku z tym, iż przemiana szła w dobrym kierunku, nie musiałem już się wysilać aby dokończyć ten proces. Podczas przemiany w postać wilka, wyczułem zapach Marty i biegłem w jego kierunku, nie czekając na dokończenie przemiany, z resztą już po wybiegnięciu ją dokończyłem. Biegłem przez ciemny las za przyjemnym zapachem mojej dziewczyny, zgrabnie mijając drzewa. W pewnym momencie wpadłem jednak na jedno z nich, co wywołało u mnie zawroty głowy, jednak po chwili poruszałem się dalej. Jak się domyśliłem, Marta poszła do miejsca gdzie był ukrywany Fiat. Gdy tam dotarłem był tylko otwarty samochód z powybijanymi szybami oraz śladami krwi. Mogłem się w tym miejscu załamać, jednak coś mi podpowiadało, że Marta żyje. Czułem też jej zapach, który jednak był trochę inny, jakby zmieszany z zapachem, który ma jako wilk. Dzięki Marcie, byłem pewny, że jest w podobnej sytuacji, jak ja na początku miesiąca, ponieważ mówiła mi jaki miałem zapach będąc jako pół wilk, pół człowiek. Oczywiście po chwili zastanowienia pobiegłem dalej, aż do pewnej polany. Musiałem uważać, gdyż w pobliżu mieszkała moja dalsza rodzina. Doskonale pamiętam, jeszcze w latach rodzinnej "świetności", jak ugryzła mnie tu żmija, lub przewróciła się na mnie schorowana krowa. Było to dla mnie dwa razy oszukać przeznaczenie w wieku 6 i 7 lat.
Na polanie panowała dziwna mgła, co mnie zaniepokoiło. Po chwili wyłonił się z niej pewien 3 metrowy stwór z dwoma parami zielonych oczu oraz z dwoma parami rąk. Postać ta była pokryta czarną i żrącą substancją. Niestety więcej szczegółów nie widziałem, ponieważ musiałem robić uniki, aby nie zostać zaatakowanym przez tą substancję. Gdy tylko atak ustał, odważyłem się i zadałem stworowi pytanie:
- Kim jesteś? - Stwór zamiast mi odpowiedzieć, uniósł do góry pierwszą parę rąk. Po chwili ujrzałem przylatujące dwie kule, w jednej z nich znajdowała się Marta w takiej samej postaci jak ja byłem jeszcze nie dawno. Spowodowane to było po przez przerwanie przemiany czyimś atakiem. W drugiej za to znajdowała się Angelika z Darkiem. Oni w przeciwieństwie do mojej dziewczyny byli przytomni jednak było coś z nimi nie tak, szkoda że zauważyłem to znacznie później, w tam tym momencie byłem bardziej skupiony na Marcie, przez co nie uniknąłem ponownego ataku. Oberwała wtedy moja prawa ręka, która była niszczona przez wydzielinę potwora. Mimo okropnego bólu uniknąłem kolejnych ciosów, a gdy nasze spojrzenia się spotkały usłyszałem w mojej głowie: "Jestem Twoim koszmarem", po czym cudem uniknąłem kolejnego uderzenia. Odskoczyłem, jednak nie tracąc kontaktu wzrokowego zapytałem w myślach:
- Czego chcesz? - Na odpowiedź nie musiałem długo czekać.
- Chcę Ciebie, chcę Twojego ciała i duszy. - Można mi wierzyć, lub nie, lecz jego odpowiedź nie zdziwiła mnie, ani nawet nie przestraszyła. Coś mi podpowiedziało, abym wsadził rękę, tam gdzie znajduje się zazwyczaj serce. Mogło by się zdawać, że jest to samobójstwo, lecz o niczym już nie myślałem. Jednym ruchem ręki, a raczej łapy z całej siły wyrwałem czarny kamień w miejscu serca, który miał dużo mocy, czułem to. Postać po chwili kurczyła się i mogłem usłyszeć od niej w swoim umyśle kilka słów:
- Uważaj na nich.
- Na kogo i czemu?
- Ty wiesz na kogo. A czemu, to mogę Ci tylko powiedzieć, że zależy im na ich życiu, inne niszczą lub przejmu... - Niestety nie mogłem już usłyszeć, gdyż po potworze został tylko kot. Było to dziwne, ale nie miałem czasu, aby się nad tym zastanawiać, tylko podbiegłem do Marty, chowając po drodze kamień do kieszeni. Moja ukochana po uwolnieniu jej z tej dziwnej kuli zmieniła się do końca w wilkołaka, odzyskując jednocześnie przytomność. Przy Nas stali nasi przyjaciele, którzy nie wykonując żadnych czynności, bez słowa biernie oglądali całą sytuację. Miałem już ochotę ich ochrzanić, lecz nagle zjawiła się Dobromiła.
- Co Ty tu robisz? - Zapytałem się zdziwiony, lecz ona ze stoickim spokojem obserwowała mnie i zaczęła już mówić.
- Chciałeś mieć szkolenie, to masz.
- To było szkolenie? Ale ty jesteś, wykorzystujesz do niego kota, może lepiej sama byś się tak przemieniła co?! - Byłem wściekły, ponieważ kochałem zwierzęta, zwłaszcza koty. Było mi szkoda kota, którym zajmowała się teraz Marta.
- No właśnie, jak tak można? -Marta ledwo co wróciła do siebie, to już także była zła.
- Przesadzacie, a z resztą zatrzymajcie go, tylko będziecie go musieli zostawić w bunkrze, ponieważ jutro o 16:40 w lesie przy pętli w Otominie spotykacie się ze swoimi klonami i wracacie do swojego życia.
- Że co? - Niemal krzyknęliśmy razem. Byliśmy zaskoczeni takim nagłym obrotem sprawy.
- Jutro macie tam być, połączycie się z nimi sami, z resztą Marta Ci wytłumaczy. A teraz do zobaczenia.
- Ale? - Nie zdążyliśmy nic powiedzieć, a ona już znikła. Znów to samo. Jedyne co mogliśmy zrobić to wziąć delikatnie kota i iść w naszych wilczych postaciach do bunkra. Nasi przyjaciele nawet nie ruszyli się z miejsca, gdy my zaczęliśmy odchodzić od tego miejsca, więc musiałem ich zawołać:
- Idziecie czy nie?!. - Dopiero wtedy bez słowa ruszyli. Gdybym ja wtedy wiedział co na im zrobiła...
------------------
Witam.
Rozdział według mnie jest krótki, słaby, bezsensowny (ach, jak ja kocham moją autokrytykę). Mam jednak nadzieję, że się mylę :). Oceńcie sami w komentarzach, o co proszę. Dodałem trochę muzyki jako Epic Drama (sam nie wiem co to jest dokładnie, ale według mnie pasuje tutaj), a kilkach utworów zostało usuniętych. Dodałem jeszcze spis treści :).
Co do rozdziałów: mam pomysł na jeszcze trzy, a potem się zobaczy. No i może zgadniecie: Co zrobiła Dobromiła Darkowi i Angelice?
Pozdrawiam
MG93.

11 komentarzy:

  1. Wiem, że dodałeś, już przeczytałam, tylko... Strzeżcie się mojego lenistwa mwahahahaha. Chyba bym nie skomentowała, gdybym u siebie nowego rozdziału nie dodała(ahhh ten talent do rymów):D. Tyle o mnie, teraz wróćmy do świata realnego.
    Rozdział wcale nie jest krótki i nawet ciekawy, choć masz racje, trochę mało się dzieje. Nie jest bezsensowny, przecież wnosi dużo. Dowiadujemy się np. o Dobromile i małym romansie do Black IT.
    strzelam: Dobromiła zaczarowała Darka i Angelike! :D
    Nie patrze na błędy, ale akurat ostatnia linijka tekstu mi się jeszcze mieści i widzę, że zamiast ona pisze na ;P
    No, ale ogólnie liczę na dobrą mocną akcje :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Twego zgadywania, choć byłaś bardzo blisko, jednak to nie to. Mała podpowiedź: tą rzecz można zrobić w realnym świecie ;).

      Co do rozdziału: przyznam się bez bicia, że mi nie szedł za bardzo, jakby trochę na siłę.

      Usuń
  2. Wreszcie znalazłam chwilę, by skomentować.
    Znalazłam drobną niespójność. Marta, po całej akcji z Dobromiłą zmienia się w wilkołaka, a chwilę później opiekuje się kotem. Zdążyła zmienić się w człowieka ? ;D
    A Dobromiła zapewne ich opętała. ;)
    Rozdział krótki wcale nie jest, jednak po przeczytaniu miałam mieszane uczucia, jakby czegoś mi zabrakło.

    Isabella.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Martą tak miało być. Nie zmieniła się. U mnie w tym opowiadaniu wilkołaki są trochę inne, ale po moich beznadziejnych opisach nie można tego wychwycić. Co do braku tego czegoś: tak, zgadzam się. Jak pisałem wyżej, rozdział został napisany tak jakby na siłę, jakoś nie miałem motywacji. Mam jednak nadzieję, że kolejny będzie już "normalny" i możliwe, że dość długi (ile razy już to obiecywałem?).

      A z zagadką nie trafiłaś. Człowiek, człowieka nie może opętać, tylko mogą to złe duchy lub demony. Jednak także Ty jesteś blisko, jednak to nie to :). Może nie oglądacie "Komisarza Alexa, ale w jednym z odcinków było coś podobnego.

      Pozdrawiam, MG93.

      Usuń
    2. Skoro jest wiedźmą, to wszystko jest możliwe. ;D
      Niestety, jakoś nie oglądam Komisarza Alexa. Początkowe odcinki jedynie, a potem jakoś tak nie było czasu.

      Usuń
    3. Podpowiem: odcinki z tego sezonu, wystarczy przeczytać tylko opisy, no może ten wybrany obejrzeć, choć nie jest to konieczne :).

      Usuń
  3. Znalazłam Twojego bloga u Isabelli i postanowiłam wpaść ;) Rozdział (przyznaję się bez bicia, pierwszy, który do tej pory przeczytałam) mocno mnie zaciekawił :D jak na razie prawie nic nie rozumiem, ale w weekend nadrobię zaległości ;>
    Szczerze zaintrygowana
    Grey

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, że nie skomentowałam wcześniej, ale brak czasu i lenistwo.. do tego zły humor, beznadziejna pogoda, beznadziejne życie.. mogłabym długo wymieniać, ale nie piszę żeby się pożalić.
    Rozdział bardzo mi się podoba a ściślej mówiąc rozdziały, bo poprzedni też musiałam przeczytać, bo nie mogłam troszkę tego ogarnąć i dopiero później uświadomiłam sobie, że nie przeczytałam poprzedniego.. taaak moja inteligencja.. :D Musze jeszcze przeczytać wcześniejsze rozdziały, ale jakoś tak czasu nie mam ciągle.. i jeszcze do tego mam książki, które chciałam przeczytać.. sporo tego ale jakoś może dam radę :D
    Pozdrawiam i czekam na nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za możliwość rozmowy jednak nie lubię męczyć innych swoimi problemami, bo wiem, że każdy jakieś ma i nikt za specjalnie nie bd się przejmował moimi :) Jednak mimo wszystko dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja wolę wysłuchać innych i im pomóc aby zapomnieć o swoich. Samemu sobie często nie da się pomóc.

      Usuń