"Gdy myślimy, że nic nie może Nas zaskoczyć, bardzo często jesteśmy w błędzie. W błędzie z którego wyprowadza wszystkich życie. Nie bez powodu jest powiedziane: Nie chwalmy dnia przed zachodem słońca."
Ucieczka, jedyne słowo, które słyszałem w mojej głowie. Głównym celem była ucieczka przed złym, nieznanym. Dopiero co pokonaliśmy wroga, a znów kolejny jest na horyzoncie. Był coraz bliżej, a nadzieje przed uniknięciem ohydnych szpon zła odpływały z każdą sekundą. Ja i Marta co chwile wymienialiśmy między sobą myśli. Razem analizowaliśmy różne scenariusze ucieczki. Nie przychodziło nam do głów nic innego niż jak najszybsze przybycie na czterech łapach do bunkra.
Mijaliśmy sprawnie wszystkie drzewa, stosowaliśmy wszelkie dostępne kombinacje przebiegania wśród nich, aby tylko ścigające nas na powietrznych skuterach stwory zgubiły swoje ofiary lub rozbiły swoje pojazdy. Nic takiego nie nastąpiło.
Po przebiegnięciu morderczego dystansu, w końcu byliśmy blisko kryjówki, ostatniej deski ratunku. Już zobaczyłem bunkier, już byłem gotów jednym ruchem go otworzyć, nadzieja coraz bardziej rosła i... runęła. Runęła tak mocno w dół, jak nowojorska giełda w 2008 roku. Nie wiedziałem w jaki sposób ścigający nas kosmici podcięli nam łapy. Kątem oka widziałem jak moja partnerka leci na jedno z pobliskich drzew, sam nie patrząc na jaką przeszkodę moje ciało za ułamek sekundy natrafi.
Poczułem przeszywający mnie ból. Po chwili straciliśmy obydwoje przytomność, czując nawzajem ból drugiej strony.
Odzyskałem na chwilę świadomość, gdy byliśmy już w pojeździe kosmitów. Zobaczyłem klęczącą przy mnie dziewczynę, którą była Marta. Moje ciało było bezwładne. Poczuliśmy nagły przypływ mocy, mocy która była ponad nasze siły. Byliśmy bardzo blisko księżyca. Wiedząc jakie spustoszenie w naszych ciałach i umysłach taka bliskość może spowodować, szepnąłem jej tylko parę słów:
- Wytrzymaj, chyba nie chcemy zostać bezmyślnymi stworzeniami? - Po wypowiedzeniu tego zamknąłem oczy, a w swojej głowie tylko usłyszałem dwa słowa:
- Damy radę.
~*~
Nie wiem ile czasu upłynęło od ostatnich wydarzeń. Od tamtego momentu byłem nie przytomny. Dopiero teraz zacząłem odzyskiwać świadomość. Pomału docierały do mnie informacje zmagazynowane w moim umyśle. Zacząłem analizować to wszystko co mnie spotkało i zrozumiałem moje położenie. Było ono beznadziejne.
Pomimo odzyskania świadomości moje ciało było nadal nieprzytomne. Nie czułem żadnego zmysłów. Nie czułem dotyku, węchu wzroku, słuchu itd. Mój organizm był wstanie jakby wyłączenia. Z jednej strony bardzo mnie to przeraziło, lecz z drugiej rozumiałem mój stan i dziękowałem za niego. Nie wiedziałem co na mnie czeka, co może mnie spotkać.
Dopiero po chwili zrozumiałem swoją samolubność i skarciłem siebie. Od chwili rozruszania mojego umysłu, ani razu nie pomyślałem o mojej dziewczynie. Nie wiedziałem gdzie ona jest, co robi i czy przeżyła to wszystko. Chcąc sprawdzić czy tak na prawdę wszystko u mnie przestało funkcjonować tak jak powinno, spróbowałem nawiązać kontakt z Martą. Próbowałem kilka razy i dopiero za piątym razem otrzymałem odpowiedź.
- Marto, żyjesz. Co z tobą?
- Żyję ale nie czuję swojego ciała.
- Ja też nie czuję, to że nawiązałem kontakt z tobą jest cudem.
- Nie dobrze. Jak myślisz, gdzie jesteśmy?
- Pewnie na drugim końcu wszechświata. Wszystko będzie jasne, gdy tylko odzyskamy wszystkie zmysły.
- Musimy być daleko od siebie, czuję jak nasza więź słabnie.
- Marto, nie rób tego. Proszę, odezwij się. Marto? - Rzeczywiście byliśmy daleko od siebie. Nasza więź znikła, a ja znów byłem sam. Ważne jednak było to, że przeżyła.
Musiałem teraz pomyśleć jak wywrzeć presję na organizm aby zaczął pracować tak jak należy. Przez kontakt z Martą poczułem, że on nadal jest. Chciałem tylko odzyskać kontrolę.
Pomyślałem, że pobudzę go przemianą. Wyobraziłem zmianę w wilkołaka. Gdy tylko przez moją głowę przeszło to specyficzne uczucie, otworzyłem nagle oczy. To co zobaczyłem zszokowało mnie.
Pływałem w jakimś szklanym naczyniu, pojemniku. Nie potrafiłem tego kreślić. To co widziałem w tej chwili było dla mnie nie znane. Moje ciało pływało w dziwnym naczyniu w górę i w dół, w górę i w dół. Mimo, że dopiero odzyskałem przytomność, było to już dla mnie monotonne. Mój organizm był skrajnie wycieńczony, czułem bardzo mocne osłabienie. Kątem oka spostrzegłem miliony nitek, podobnych do młodych, cieniutkich korzeni, które były do mnie przyczepione, do moich nóg i głowy. Wszystkie skupione były w jednym miejscu i szły w górę, przechodząc przez pokrywkę. Zza szkła mogłem niewiele zobaczyć. Widziałem tylko zarysy ekranów i kilku postaci, poruszających się po pomieszczeniu, w którym przebywałem. Było bardzo prawdopodobne, że zauważyli moją pobudkę, jednak w żaden sposób nie zareagowali. Nie wiedziałem czy to w moim przypadku dobre, czy nie. Spróbowałem jeszcze raz nawiązać kontakt z Martą, niestety była to próba nieudana.
-----------
Z wielkim smutkiem informuję o bezterminowym zawieszeniu bloga. Niestety brak mi czasu, brak mi chęci. Nie mam pomysłu na sposób napisania dalszych przygód Pawła, choć mam w głowie na dalsze rozdziały :/.
Może wrócę za miesiąc, dwa. Nie mogę nic obiecać.
Mogę obiecać tylko jedno: nie znikam z blogosfery. Pewnie co jakiś czas będę się udzielał na swmg93.blogspot.com oraz na blogach, które czytam. Jeszcze trochę i odzyskam stały dostęp do internetu, więc planuję napisać kontynuację polskiego serialu "Paradoks", który po pierwszym sezonie został zdjęty z anten TVP.
Życzę sobie i Wam powodzenia. Oprócz odwiedzania mnie na SWMG93, zachęcam także do czytania Zagubionych autorstwa Syry Cailan oraz Eutery.
Pozdrawiam :)
Blog z końcem 2014 roku został przez autora zakończony. Opowiadanie to przedstawiało losy Marty i Pawła, którzy zostali wplątani w dwa światy: świat magii i świat kosmitów. Niestety w przyszłości Pawła dopadła przeszłość i dlatego cała linia czasowa została unicestwiona. Nowa linia czasu jest opisywana na trojmiejskie.blogspot.com Wszelkie prawa autorskie do poniższego opowiadania należą wyłącznie do autora MG93 Trójmiasto. Wykorzystanie tekstu bez zgody autora będzie uznane jako kradzież.
Czyli będzie z Twoim blogiem tak samo jak u mnie :( szkoda bo opowiadanie naprawde świetne i warte uwagi...
OdpowiedzUsuńNo cóż, tak czasem bywa :(. Mam nadzieję że wkrótce znajdę znów wszystko, aby dalej pisać ;).
Usuńu mnie w sensie corkamocy.blogspot.com wybacz, zapomniałam dopisać.
OdpowiedzUsuńzapraszam do komentowania i czytania ksiezniczkamroku.blog.pl
OdpowiedzUsuńHej!
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że komentuje dopierp teraz sle czasu nigdy nie miałam... ;(
Pomysł już mnie się spodobał i aż szkoda bylo czytać, że zawieszasz bloga... Mam pomysł! Zacznij nosić przy sobie jakiś notatnik i (o ile będzie to możliwe) zapisuj WSZYSTKO co wpadnie Ci do gławy... Potem można coś dopisać i już masz coś ,,do rozdiału"... Tak jak było w ,,próbce rozdiału"... Nwm co mam jeszcze pisać bo wszystko co tu umieszczasz jest świetne, zaskakujące i wgle ,,na plus"
Pozdrawiam i życzę weny oraz szybkiego powrotu na blog ;D
Szkoda, że zawiesiłeś działalność, wciągające były te teksty. Może odzyskasz natchnienie po odwiedzinach u mnie. Może w moich opowiadaniach nie ma kosmitów, ale też jest dziwaczna technologia. Zapraszam na www.dieselpunkstories.blogspot.com
OdpowiedzUsuń@Sara Grzesiok i @Dieselpunk Stories: Ja prawdopodobnie wznowię tego bloga, lecz pod innym tytułem i napisaną od początku treścią :)
OdpowiedzUsuńPostaram się to zrobić jak najszybciej.
MG93
zapraszam
OdpowiedzUsuńhttp://susan-magic-love-and-secret.blogspot.com/